Mistrzostwa w RPA zaczynają się już dziś i będą wyjątkowe. Po raz pierwszy rozgrywane są w Afryce. Na dodatek odbędą się w kraju, który dopiero od 16 lat nie jest dotknięty apartheidem. Nie jest jeszcze w pełni demokracją - jest za to krajem olbrzymiej przestępczości, rozbuchanej korupcji, krajem, w którym utajniony rasizm wobec białych jest na porządku dziennym. To niewygodne prawdy, których nie zmieni Mundial. Nie dowiemy się o tym z przekazów telewizyjnych i reportaży. To przecież ma być święto sportu. Nie dowiemy się więc o tym, że RPA jest państwem, w którym jest najwięcej zachorowań na AIDS (prawie 20% zarażonych dorosłych mieszkańców), nie przypomną nam reporterzy, że jeszcze niedawno przywódca tego kraju, Jacob Zuma wierzył, że lekarstwem na AIDS jest stosunek z dziewicą i świadomie współżył z kobietą zarażoną tą chorobą.
REKLAMA
Z naszego punktu widzenia mistrzostwa będą miału inny wymiar. Na szczęście pozasportowy, ponieważ jak wykazał ostatni mecz polskiej kadry, nasi piłkarze mogliby podawać co najwyżej piłki zza linii bocznej boiska. Ale mistrzostwa piłkarskie, nieszczęśliwym zrządzeniem losu, „przykryją" ostatni tydzień kampanii wyborczej. Polska widownia telewizyjna, głównie męska, naturalnym ruchem zagłosuje pilotem przedkładając Messiego i Ronaldo nad Komorowskiego i Kaczyńskiego.
Wydaje się, że beneficjentem tej sytuacji jest głównie Bronisław Komorowski, którego notowania w ostatnich dniach zaczęły spadać, co zmusiło nawet Donalda Tuska do zejście z wałów przeciwpowodziowych i zajęcia miejsca obok marszałka. Dochodzą głosy o konfliktach w sztabie kandydata PO, gdzie Sławomir Nowak musi się ścierać z Grzegorzem Schetyną. Tusk w związku z tym najprawdopodobniej przejmie rolę rozgrywającego i poprowadzi drużynę do ostatecznej rozgrywki.
Nie jest wykluczone, że na ostatni kwadrans kampanii zostanie też wprowadzony przez drużynę PO do gry nowy/stary zawodnik. To Włodzimierz Cimoszewicz. Bo zwycięstwo będzie smakowało lepiej, jeżeli zostanie zdobyte po 90 minutach gry, 20 czerwca, a nie po dogrywce i rzutach karnych - 4 lipca.
Mundial i druga liga
2010-06-11 12:42
Mistrzostwa w RPA zaczynają się już dziś i będą
wyjątkowe. Po raz pierwszy rozgrywane są w Afryce. Na dodatek odbędą się w
kraju, który dopiero od 16 lat nie jest dotknięty apartheidem. Nie jest jeszcze
w pełni demokracją - jest za to krajem olbrzymiej przestępczości, rozbuchanej
korupcji, krajem, w którym utajniony rasizm wobec białych jest na porządku
dziennym. To niewygodne prawdy, których nie zmieni Mundial. Nie dowiemy się o
tym z przekazów telewizyjnych i reportaży. To przecież ma być święto sportu. Nie
dowiemy się więc o tym, że RPA jest państwem, w którym jest najwięcej
zachorowań na AIDS (prawie 20% zarażonych dorosłych mieszkańców), nie przypomną
nam reporterzy, że jeszcze niedawno przywódca tego kraju, Jacob Zuma wierzył, że
lekarstwem na AIDS jest stosunek z dziewicą i świadomie współżył z kobietą
zarażoną tą chorobą.
Z naszego punktu widzenia mistrzostwa będą
miału inny wymiar. Na szczęście pozasportowy, ponieważ jak wykazał ostatni mecz
polskiej kadry, nasi piłkarze mogliby podawać co najwyżej piłki zza linii
bocznej boiska. Ale mistrzostwa piłkarskie, nieszczęśliwym zrządzeniem losu,
„przykryją" ostatni tydzień kampanii wyborczej. Polska widownia
telewizyjna, głównie męska, naturalnym ruchem zagłosuje pilotem przedkładając
Messiego i Ronaldo nad Komorowskiego i Kaczyńskiego.
Wydaje się, że
beneficjentem tej sytuacji jest głównie Bronisław Komorowski, którego notowania
w ostatnich dniach zaczęły spadać, co zmusiło nawet Donalda Tuska do zejście z
wałów przeciwpowodziowych i zajęcia miejsca obok marszałka. Dochodzą głosy o
konfliktach w sztabie kandydata PO, gdzie Sławomir Nowak musi się ścierać z
Grzegorzem Schetyną. Tusk w związku z tym najprawdopodobniej przejmie rolę
rozgrywającego i poprowadzi drużynę do ostatecznej rozgrywki.
Nie
jest wykluczone, że na ostatni kwadrans kampanii zostanie też wprowadzony przez
drużynę PO do gry nowy/stary zawodnik. To Włodzimierz Cimoszewicz. Bo zwycięstwo
będzie smakowało lepiej, jeżeli zostanie zdobyte po 90 minutach gry, 20 czerwca,
a nie po dogrywce i rzutach karnych - 4 lipca.