Milczenie i umywanie rąk Mordowanie Żydów wydawało się tak normalne, że żadna armia nie pospieszyła na ratunek, żaden rząd. A ujawniane po latach tajne dokumenty wskazują, że dobrze wiedziano, co się dzieje. Jestem ostatnim człowiekiem, który chciałby zdjąć choćby odrobinę odpowiedzialności z "nazistowskich Niemiec", lecz mordując Żydów, miały one ciche przyzwolenie, a często wręcz spełniały życzenia wielu innych Europejczyków. Nie zabrakło im też pomocy. Jedwabne było drobnym epizodem w porównaniu z tym, co miejscowi ochotnicy uczynili w tym samym czasie w Kownie i we Lwowie ("dni Petlury"), a jeśli Jedwabne pomnożyć razy czterysta, otrzymamy obraz tego, co czyniono z żydowskimi sąsiadami w Rumunii. Czterysta tysięcy zabitych bez komór gazowych i krematoriów. Niemcy byli zdegustowani: nicht higienisch.
REKLAMA
Wielka Brytania i Stany Zjednoczone nie okazały szczególnego zainteresowania losem Żydów, bo to było niepopularne, a więc niewskazane w warunkach wojennych. Rozumieli to również przywódcy polskiego państwa podziemnego, ostrzegając swój rząd na uchodźstwie, by tego unikał. Armia Sowiecka ujrzała Majdanek w lipcu 1944 r., ale potrzebowała jeszcze pół roku, by "wyzwolić" Auschwitz, gdzie przez ten czas Niemcy (bo to byli przecież Niemcy) zdążyli wymordować większość Żydów z Węgier i ostatnie kilkadziesiąt tysięcy dowiezionych z getta łódzkiego. Wymordowano kilka milionów najbardziej bezbronnych ludzi, jakimi byli w Europie Żydzi, ale czy w Norymberdze skazano kogoś za mordowanie Żydów? Nie, skazywano tam za zbrodnie przeciwko pokojowi, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Ludzkości, która biła wtedy wszystkie rekordy obojętności wobec zbrodni. Milczenie i umywanie rąk - oto, czego nauczyli się Europejczycy po Holocauście. Dlatego tak późno dowiedzieliśmy się prawdy o Jedwabnem, a jeszcze później o Rumunii.
Wartość ujemna Czy można po tak masowym mordzie jak Holocaust oficjalnie powtarzać ulubione antyżydowskie teorie i hasła hitlerowców? A tak właśnie działo się w latach 1967-1969, zaledwie dwadzieścia kilka lat po tamtej zbrodni, i to w kraju, w którym znajdowało się jej epicentrum. Sześćdziesiąt lat po "wyzwoleniu" Auschwitz-Birkenau antysemitów w Europie nie ubywa; wręcz przeciwnie. Już nie "zagrażają" im europejscy Żydzi. Tę "kwestię" już "rozwiązano". Największą "groźbą" są teraz Żydzi na Bliskim Wschodzie i w Ameryce.
Antysemityzm jest fenomenem europejskim, który ma bardzo głębokie korzenie. Można zaliczyć go do tzw. europejskich wartości, bo wartość ujemna też jest wartością. Ciekawe, że nie słyszy się o żadnych szczególnych wartościach azjatyckich, afrykańskich ani nawet amerykańskich, tylko właśnie o europejskich. Czy to nie podejrzane psychicznie?
Holocaust mógł nauczyć Europejczyków przynajmniej trochę pokory, ale tak się nie stało. Oczywiście, straszliwe ludobójstwa popełniały i wciąż popełniają ludy wszystkich kontynentów, ale europejskie nieustanne, maniackie znęcanie się nad Żydami jest bez precedensu. Imre Kertesz, który przeżył Auschwitz, bez trudu zauważył, że to, co kiedyś naiwni uznawali za wartości europejskie, spłonęło w krematoriach, ale Europejczycy tego nie zauważyli.
Europejski mord rytualny
Milczenie i umywanie rąk
Mordowanie Żydów wydawało się tak normalne, że żadna armia nie
pospieszyła na ratunek, żaden rząd. A ujawniane po latach tajne dokumenty
wskazują, że dobrze wiedziano, co się dzieje. Jestem ostatnim człowiekiem,
który chciałby zdjąć choćby odrobinę odpowiedzialności z
"nazistowskich Niemiec", lecz mordując Żydów, miały one ciche
przyzwolenie, a często wręcz spełniały życzenia wielu innych
Europejczyków. Nie zabrakło im też pomocy. Jedwabne było drobnym epizodem
w porównaniu z tym, co miejscowi ochotnicy uczynili w tym samym czasie w
Kownie i we Lwowie ("dni Petlury"), a jeśli Jedwabne pomnożyć razy
czterysta, otrzymamy obraz tego, co czyniono z żydowskimi sąsiadami w Rumunii.
Czterysta tysięcy zabitych bez komór gazowych i krematoriów.
Niemcy byli zdegustowani: nicht higienisch.
Wielka Brytania i Stany
Zjednoczone nie okazały szczególnego zainteresowania losem Żydów,
bo to było niepopularne, a więc niewskazane w warunkach wojennych. Rozumieli to
również przywódcy polskiego państwa podziemnego, ostrzegając
swój rząd na uchodźstwie, by tego unikał. Armia Sowiecka ujrzała Majdanek
w lipcu 1944 r., ale potrzebowała jeszcze pół roku, by
"wyzwolić" Auschwitz, gdzie przez ten czas Niemcy (bo to byli przecież
Niemcy) zdążyli wymordować większość Żydów z Węgier i ostatnie
kilkadziesiąt tysięcy dowiezionych z getta łódzkiego. Wymordowano kilka
milionów najbardziej bezbronnych ludzi, jakimi byli w Europie Żydzi, ale
czy w Norymberdze skazano kogoś za mordowanie Żydów? Nie, skazywano tam
za zbrodnie przeciwko pokojowi, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości.
Ludzkości, która biła wtedy wszystkie rekordy obojętności wobec zbrodni.
Milczenie i umywanie rąk - oto, czego nauczyli się Europejczycy po Holocauście.
Dlatego tak późno dowiedzieliśmy się prawdy o Jedwabnem, a jeszcze
później o Rumunii.
Wartość ujemna
Czy
można po tak masowym mordzie jak Holocaust oficjalnie powtarzać ulubione
antyżydowskie teorie i hasła hitlerowców? A tak właśnie działo się w
latach 1967-1969, zaledwie dwadzieścia kilka lat po tamtej zbrodni, i to w
kraju, w którym znajdowało się jej epicentrum. Sześćdziesiąt lat po
"wyzwoleniu" Auschwitz-Birkenau antysemitów w Europie nie
ubywa; wręcz przeciwnie. Już nie "zagrażają" im europejscy Żydzi. Tę
"kwestię" już "rozwiązano". Największą "groźbą" są
teraz Żydzi na Bliskim Wschodzie i w Ameryce.
Antysemityzm jest fenomenem
europejskim, który ma bardzo głębokie korzenie. Można zaliczyć go do tzw.
europejskich wartości, bo wartość ujemna też jest wartością. Ciekawe, że nie
słyszy się o żadnych szczególnych wartościach azjatyckich, afrykańskich
ani nawet amerykańskich, tylko właśnie o europejskich. Czy to nie podejrzane
psychicznie?
Holocaust mógł nauczyć Europejczyków
przynajmniej trochę pokory, ale tak się nie stało. Oczywiście, straszliwe
ludobójstwa popełniały i wciąż popełniają ludy wszystkich
kontynentów, ale europejskie nieustanne, maniackie znęcanie się nad
Żydami jest bez precedensu. Imre Kertesz, który przeżył Auschwitz, bez
trudu zauważył, że to, co kiedyś naiwni uznawali za wartości europejskie,
spłonęło w krematoriach, ale Europejczycy tego nie zauważyli.