Kamila Gasiuk-Pihowicz stwierdziła w Polsat News, że odpowiedzialność za strajk nauczycieli ponoszą politycy PiS. – Rząd nie zdał egzaminu z odpowiedzialności za przyszłość dzieci. Widzimy też olbrzymią pogardę. Ten arogancki uśmieszek minister Anny Zalewskiej, widzimy pomijanie tematu – argumentowała posłanka PO-KO.
Marcin Anaszewicz z Wiosny Roberta Biedronia przekonywał, że „po raz kolejny PiS czyta konstytucję bardzo wybiórczo”. – W konstytucji napisane jest, że Polska jest państwem dialogu społecznego, a to, co PiS wyprawia z nauczycielami, to wojna, a nie dialog. Ta arogancja ze strony rządu, ignorancja ze strony Jarosława Kaczyńskiego pokazuje, że PiS ma gdzieś polską edukację, ale przede wszystkim rodziców i dzieci – dodał.
„Za chwilę będą brani głodem”
Grzegorz Długi argumentował z kolei, że rozmowy na temat reformy oświaty powinny zacząć się już wiele lat temu. – I w niektórych środowiskach była prowadzona. Szkoda, że wtedy ani politycy z pierwszych stron, ani media nie byli tym zainteresowani. Trzeba zrobić pożar, żeby zainteresować kogokolwiek, kto ma możliwość decyzji. To smutne – stwierdził poseł Kukiz'15.
Polityk dodał, że partia rządząca postępuje w obecnej sytuacji podobnie, jak w przypadku protestu niepełnosprawnych. – Nauczyciele za chwilę będą brani głodem, jakieś tam fundusze 2-3 mln zł niewiele tutaj pomogą, bo to jest 3-4 zł na nauczyciela, myślę, ze sympatia rodziców też będzie się coraz bardziej odwracała – podsumował.
Głos w dyskusji zabrał także Tadeusz Cymański. Poseł PiS zaznaczył, że matury powinny się odbyć, a „prawo do wykształcenia jest prawem konstytucyjnym”. – Kontynuujmy strajk, niezależnie jaką przyjmie formę i czas, ale dzieci nie mogą być zakładnikami – podkreślił.
Czytaj też:
Materiał TVP o strajku nauczycieli wzbudził kontrowersje. Dziennikarze urządzili prowokację