Pierwszego dnia szczytu Rady Europejskiej przyjęto kompromis kończący negocjacje po wecie Polski i Węgier wobec budżetu Unii Europejskiej. Warszawa i Budapeszt zgodziły się na propozycję prezydencji niemieckiej na doprecyzowanie rozporządzeniawiążącego wypłatę środków z przestrzeganiem praworządności przez państwo członkowskie w taki sposób, aby uniknąć arbitralności w stosowaniu tego mechanizmu. Oznacza to, że do Polski popłyną unijne środki z budżetu i Funduszu Odbudowy po pandemii.
Sikorski: Budżet i Fundusz Odbudowy to dobry rezultat
Komentując szczyt RE, Radosław Sikorski na antenie TVN24 zaznaczył, że nowy budżet europejski na lata 2021-2027 jest gorszy dla Polski niż ten z poprzedniej perspektywy o „dobre kilkadziesiąt miliardów euro”. Dodał, że tej różnicy nie będzie jednak widać, bo dochodzą środki z Funduszu Odbudowy po pandemii koronawirusa (chodzi o ponad 60 mld euro dla Polski – red.).
– Jak zsumujemy budżet i fundusz, to rzeczywiście jest to dobry rezultat, tylko został osiągnięty jakiś czas temu – mówił Sikorski. – Wczoraj kwestią było to, czy zablokujemy ten sukces. Po wielkich namysłach, emocjach, całej awanturze, która doprowadziła do wydrenowania reszty kapitału, który mieliśmy w Europie, no... nie (Morawiecki – red.) popełnił harakiri – skwitował były szef MSZ.
Negocjacje ws. budżetu UE. Sikorski: To jak szarża pod Empikiem
– Szarża w sprawie budżetu przypomniała mi szarżę husarza w „bitwie pod Empikiem” – stwierdził Sikorski. Nawiązał do wydarzeń z 11 listopada, gdy jeden z chuliganów w widowiskowy sposób odbił się od policyjnej tarczy, samotnie atakując kordon funkcjonariuszy.
– Wybrali się samemu jako podopieczni Węgier, bo to Orban negocjował w imieniu Polski. Gdzie poparcie Grupy Wyszehradzkiej? Gdzie poparcie Trójmorza, którego rzekomo jesteśmy przywódcą – wyliczał były szef MSZ. Dodał, że rząd „niczego nie osiągnął” po zgłoszeniu wotum, bo rozporządzenie ws. mechanizmu warunkującego wypłatę unijnych środków od przestrzegania praworządności pozostało w tej samej formie, w której zostało przyjęte w lipcu.
Czytaj też:
Policja wciąż poszukuje chuliganów z 11 listopada. Opublikowano kolejne zdjęcia