To, że jest słabo nie ulega wątpliwości. Seminaria pustoszeją i coraz częściej biskupi muszę je łączyć z innymi, tak, by zachować wymaganą przez Watykan liczbę trzydziestu kleryków. Topnieje też liczba księży, bo nie tylko brakuje kandydatów, ale także ci już wyświęceni coraz częściej odchodzą. Postulaty i nowicjaty żeńskich zgromadzeń zakonnych opustoszały już wcześniej, bo młode kobiety są – to też już wiemy – najszybciej laicyzującą się grupą społeczną.
Młodzież błyskawicznie odchodzi od Kościoła, a najlepiej widać to w statystykach (szczególnie tych z dużych miast) dotyczących katechezy w szkołach średnich.
Wyraźnie spada też znaczenie polityczne i społeczne Kościoła. To już nie jest czas, w którym biskupi mogli pstryknąć na polityków palcami i ci karnie stawiali się w kuriach. Teraz, coraz częściej, to politycy stawiają warunki biskupom.
Rzeczywistość społeczna zmienia się błyskawicznie, ale nic nie wskazuje na to, by w Kościele w Polsce trwała realna dyskusja na ten temat.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.