Dziennik przypomina ostatnią wpadkę Kownackiego dotyczącą rzekomej deklaracji prezydenta elekta USA Baracka Obamy o kontynuowaniu projektu tarczy antyrakietowej.
Według informatora "GW" z otoczenia prezydenta, Lech Kaczyński miał pretensje, że szef kancelarii wypowiadał się na temat jego rozmowy z Obamą, choć jej nie słyszał. Wcześniej Kownacki, bez konsultacji z prezydentem oświadczył w TVN, że będzie on się ubiegał o reelekcję w 2010 r. Dziennik przypomina, że powiedział to w momencie, kiedy prezydent był atakowany, iż rozpoczął kampanię wyborczą, bo objeżdża Polskę z okazji rocznicy odzyskania niepodległości.
Gazeta twierdzi, że początkowo Kownacki i Kamiński zawarli pakt o nieagresji. Ale gdy w prasie zaczęły pojawiać się częste wywiady z Kownackim, Kamińskimu zaczęło to przeszkadzać.
Według "GW", Kancelaria dzieli się teraz na dwa stronnictwa - Kownackiego i Kamińskiego. Do obozu Kownackiego przeszli: prezydencki minister ds. zagranicznych Mariusz Handzlik, Ewa Juńczyk-Ziomecka, Władysław Stasiak, neutralna jest Małgorzata Bochenek.
Prezydent nie zamierza jednak zmieniać szefa kancelarii. "Prezydenta coraz bardziej irytują potknięcia Kownackiego, ale na razie go nie wyrzuci. To już czwarty szef kancelarii w ciągu trzech lat" - mówi bliski współpracownik prezydenta.
ab, pap