Polacy rozpoczęli mecz od udanego ataku Piotra Gruszki, ale na pierwszą przerwę techniczną schodzili z dwupunktową stratą. W obronie znakomicie spisywał się libero rywali, znany z polskich parkietów (PGE Skra Bełchatów, Zaksa Kędzierzyn-Koźle, obecnie ACH Volley Bled) Dan Lewis, a w przyjęciu największa gwiazda reprezentacji Kanady Frederic Winters. Gdy podopieczni Daniela Castellaniego wyrównywali, rywale ponownie odskakiwali na dwa punkty. Ataki Gruszki były blokowane, a Michał Winiarski nie potrafił znaleźć sobie miejsca na boisku. To głównie dzięki dobrej postawie Bartosza Kurka, który zdobył osiem punktów, Polacy zdołali wygrać seta 25:22.
Fatalnie rozpoczęła się dla biało-czerwonych druga partia. Na pierwszej przerwie technicznej przegrywali pięcioma punktami. Dopiero serwis Piotra Nowakowskiego pokrzyżował szyki drużynie Glenna Hoaga. Przy zagrywce środkowego AZS Częstochowa Polacy doprowadzili do wyrównania 8:8 i poszli za ciosem. Ataki Gruszki zaczęły być skuteczne i przy głośnym dopingu kibiców mistrzowie Europy wygrali 25:21.
Trzeci set był tylko postawieniem "kropki nad i". Polacy, już rozluźnieni, nie dali się zaskoczyć Joshue Howatsonowi. Zatrzymali najlepiej punktującego zawodnika Kanadyjczyków i od początku narzucili własny styl gry. Castellani z zadowoleniem kręcił głową. Polacy prowadzili 8:4, 16:8, a ostatni punkt na 25:13 zdobył po efektownym ataku Kurek. W końcówce w mistrzostwach zadebiutował Patryk Czarnowski. W niedzielę biało-czerwoni zmierzą się z Niemcami, a w poniedziałek z Serbami. Oba spotkania zaplanowano na godz. 21.00.
pap, ps