W styczniu niemiecki parlament głosować ma nad przedłużeniem mandatu dla kontyngentu Bundeswehry w ramach misji ISAF w Afganistanie. Chadecko-liberalny rząd chce, by nowy mandat poparła możliwie najszersza większość posłów, co byłoby ważnym sygnałem zarówno dla żołnierzy służących pod Hindukuszem, jak i dla opinii publicznej, coraz bardziej sceptycznej wobec zaangażowania Niemiec w Afganistanie.
Szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle przedstawi w czwartek w Bundestagu pierwsze sprawozdanie na temat operacji pod Hindukuszem. Jak zapowiedział pełnomocnik rządu ds. Afganistanu Michael Steiner raport jest szczery i opisuje zarówno "cienie jak i blaski" niemieckiego zaangażowania w misji ISAF.
Jak ujawniły we wtorek media, w raporcie stwierdzono, że pierwsza redukcja niemieckich sił w Afganistanie może rozpocząć się na przełomie 2011 i 2012 roku - o ile sytuacja na to pozwoli. Stopniowe ograniczenie liczebności oddziałów bojowych, powiązane z przekazywaniem odpowiedzialności za bezpieczeństwo w ręce afgańskie powinno zakończyć się do 2014 roku. Jednak rząd w Berlinie liczy się z tym, że również po 2014 roku władze w Kabulu zwrócą się do wspólnoty międzynarodowej, także do Niemiec, o pomoc w dalszym szkoleniu afgańskich sił.
zew, PAP