Palikot pytany był o posiedzenie zespołu Macierewicza z 24 stycznia. Lider Ruchu przypomniał, że w sejmowym klubie RP zasiada poseł Marek Poznański, archeolog, który był przez rząd polski wysłany do Smoleńska. - Kuriozum polega na tym, że - tak jak w poprzedniej kadencji Macierewicz nie zgodził się na to, bym ja wstąpił do zespołu smoleńskiego - tak w tej kadencji nie zgodził się na to, by Marek Poznański wstąpił do tego zespołu - powiedział. Palikot podkreślił, że o ile może jeszcze zrozumieć zastrzeżenia pod swoim adresem, bo krytycznie oceniał działalność prezydenta Lecha Kaczyńskiego, to zupełnie nie rozumie, dlaczego Macierewicz nie chce w zespole archeologa, który "wiele dni, tygodni spędził w Smoleńsku". Według Palikota fakt, że Macierewicz nie chce w zespole Poznańskiego pokazuje "całą fikcyjność" tego gremium.
Zaapelował jednocześnie do Kancelarii Sejmu o rozwiązanie zespołu. - Nie ma sensu utrzymywanie zespołu, którego celem nie jest głoszenie prawdy, tylko stronnicze, właśnie jednostronne prezentowanie pewnej dosyć absurdalnej tezy o zamachu i nieuwzględnienie jakichkolwiek innych głosów w dyskusji - argumentował Palikot. Macierewicz podkreślił z kolei, że zespół parlamentarny konstytuują posłowie, którzy akceptują jego regulamin. Jak dodał, w regulaminie tego konkretnego zespołu zapisano m.in., że celem jego powołania jest, obok dążenia do wyjaśnienia przyczyn i okoliczności tragedii smoleńskiej, "wspieranie wszelkich działań zmierzających do upamiętniania ofiar, a także pomocy ich rodzinom". W ocenie Macierewicza - celem Ruchu Palikota jest "zwalczanie i brutalne atakowanie ofiar tej tragedii, w szczególności prezydenta Lecha Kaczyńskiego". - Nie można być jednocześnie członkiem zespołu mającego za zadanie uczcić pamięć prezydenta Kaczyńskiego i przynależeć do partii i klubu parlamentarnego, który tę pamięć zwalcza - ocenił polityk PiS.
Jerzy Budnik (PO) wyjaśnił, że powoływanie i odwoływanie zespołów parlamentarnych nie należy do kompetencji Kancelarii Sejmu i jej szefa, tylko do marszałka Sejmu. Jak dodał, nie ma jednak podstaw do rozwiązania zespołu, jeśli realizuje on cele zapisane w swoim regulaminie oraz we wniosku o powołanie, który był skierowany do marszałka Sejmu. Budnik podkreślił, że zespół prowadzony przez Macierewicza działa legalnie i póki co nie widzi podstaw do rozwiązywania go. Jak dodał, można się z pracami zespołu nie zgadzać, ale nie od razu go rozwiązywać.
Poznański, który figuruje na stronie sejmowej wśród członków zespołu, brał udział w posiedzeniu zespołu 24 stycznia i zadawał pytania. Podczas tego posiedzenia, za pomocą telemostu, członkowie zespołu mogli wysłuchać wypowiedzi prof. Wiesława Biniendy i prof. Kazimierza Nowaczyka, którzy przedstawiali swoje ekspertyzy dotyczące przyczyn katastrofy smoleńskiej. Na posiedzenie zespołu przyszli m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński i wdowa po gen. Andrzeju Błasiku - Ewa Błasik.
ja, PAP