Marcinkiewicz: media skaczą po trumnie mojego przyjaciela

Marcinkiewicz: media skaczą po trumnie mojego przyjaciela

Dodano:   /  Zmieniono: 
Były premier dodał, że jego przyjaciel Jan Łuczak, ówczesny prezesem DSS, bardzo się zaangażował w budowę A2, co przypłacił życiem. fot. wprost 
Były premier Kazimierz Marcinkiewicz odniósł się w TVN24 do zarzutów, że lobbował na rzecz firmy DSS i dzięki temu dostała ona kontrakt na dokończenie jednego z odcinków A2 po opuszczeniu placu budowy przez chiński COVEC.
Firma DDS, zdaniem mediów, nie miała doświadczenia w budowaniu dróg. Nie dokończyła inwestycji i ogłosiła upadłość. Jak podał "Dziennik Gazeta Prawna", Marcinkiewicz za doradztwo miał dostać od tej formy od firmy 64 tys. zł. - To bzdury, prokuratura to bada, a jak zbada będzie jasno pokazane, że ja w tym nie uczestniczyłem - powiedział oburzony Marcinkiewicz.

Były premier dodał, że jego przyjaciel Jan Łuczak, ówczesny prezesem DSS, bardzo się zaangażował w budowę A2, co przypłacił życiem. - Od 6 rano był na budowie, negocjował z podwykonawcami, spieszył się, chciał to zrobić, i to go wykończyło. Zmarł nagle, zostawiając żonę, pięcioro dzieci - powiedział Marcinkiewicz. Zaznaczył, że ci, którzy dziś mówią o tym, że firma DSS dostała kontrakt na A2 dzięki lobbingowi, "jakby skakali po trumnie Łuczaka".

Eb, tvn24