Najsłynniejszy świadek koronny Jarosław S. ps. "Masa" może czuć się zagrożony. Dawni kompanii współpracują z prokuraturą, by stracił status koronnego i poszedł siedzieć za zabójstwo swego przyjaciela Wojciecha K., ps. Kiełbasa. – Chcą wrobić "Masę" – mówią funkcjonariusze CBŚ.
Od kilku lat w prokuraturze Okręgowej Warszawa - Praga w Warszawie prowadzone jest śledztwo w sprawie śmierci Wojciecha K. ps. Kiełbasa, byłego partnera Jarosława S., ps. "Masa". Celem śledczych stał się najsłynniejszy świadek koronny w Polsce Jarosław S., ps "Masa".
Rozmawiałem o tym z jednym z prokuratorów na Pradze w 2005 roku. Z rozżaleniem powiedział, że sprawa zabójstwa Kiełbasy jest sprawą polityczną, a nie kryminalną. Dlaczego? Bo dotyczy najważniejszego świadka koronnego w Polsce Jarosława S. Nie da się przeprowadzić pewnych czynności procesowych. Nie można przesłuchać "Masy" w charakterze podejrzanego. Minęły lata i śledczy nie odpuszczają. Mój rozmówca z Komendy Głównej Policji, powiedział: "przeprowadzane są kolejne czynności. Niedługo powinniśmy porozmawiać z S. inaczej". Ale nie wszyscy funkcjonariusze dobrze mówią o tym, co się dzieje w tym śledztwie. - Chcą wrobić "Masę" – stwierdza funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego zajmującego się ochroną świadków koronnych.
Masa według niektórych osób, w większości tych, które pogrążył zeznaniami, miał stać za śmiercią swego przyjaciela.
Dariusz B., dawny przyjaciel "Masy", który zasiadał na ławie oskarżonych zarządu "Pruszkowa", zeznał w sądzie: "S. to był choleryk, nie znosił żadnej krytyki i nie poddawał się żadnej zwierzchności. Uważał się za najlepszego. Wiem, że K. został zastrzelony. Wszyscy na mieście mówią, że »Kiełbasę« zjadł »Masa«, ale do tej pory nie ma on za to zarzutu.
Gdyby to była prawda, że Jarosław S. stał za zabójstwem "Kiełbasy", utraciłby status świadka koronnego.
Kilka dni temu rozmawiałem z "Masą."
Sylwester Latkowski: Pojawiają się głosy w organach ścigania, że zabiorą ci status koronnego za zabójstwo Kiełbasy. Bandyci, których wsadziłeś do więzienia, gorliwie współpracują w tej sprawie z prokuraturą.
Jarosław S., ps. Masa: Ludzie chcieliby, aby była jakaś niespodzianka w sprawie. Niestety, tutaj jej nie ma. Ja już wielokrotnie udowadniałem, że Kiełbachy nie zabiłem. Zeznawałem w tej sprawie wielokrotnie. Nawet powołany został świadek, specjalnie do sprawy tego zabójstwa, z grupy Rympałka, ps. Remek. Mają niezbite dowody, że zrobił to Rympałek, przez Pinokia i przez S. Niestety, to jest sprawa poszlakowa i dlatego się chyba nie odbędzie.
Nie wkurza cię to, że niektórzy policjanci i prokuratorzy nie najlepiej ci życzą?
Może ludzi wkur..., że ja naprawdę się zmieniłem. Jestem medialny. To może wkurzać. Ale cóż, wybrałem taką drogę i nią idę, i z niej nie zejdę.
Pełny zapis rozmowy z "Masą" oraz Więcej o sprawie "Pruszkowa" w najnowszym numerze "Wprost", które od godz. 12.00 w niedzielę jest dostępne w formie e-wydania.
Rozmawiałem o tym z jednym z prokuratorów na Pradze w 2005 roku. Z rozżaleniem powiedział, że sprawa zabójstwa Kiełbasy jest sprawą polityczną, a nie kryminalną. Dlaczego? Bo dotyczy najważniejszego świadka koronnego w Polsce Jarosława S. Nie da się przeprowadzić pewnych czynności procesowych. Nie można przesłuchać "Masy" w charakterze podejrzanego. Minęły lata i śledczy nie odpuszczają. Mój rozmówca z Komendy Głównej Policji, powiedział: "przeprowadzane są kolejne czynności. Niedługo powinniśmy porozmawiać z S. inaczej". Ale nie wszyscy funkcjonariusze dobrze mówią o tym, co się dzieje w tym śledztwie. - Chcą wrobić "Masę" – stwierdza funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego zajmującego się ochroną świadków koronnych.
Masa według niektórych osób, w większości tych, które pogrążył zeznaniami, miał stać za śmiercią swego przyjaciela.
Dariusz B., dawny przyjaciel "Masy", który zasiadał na ławie oskarżonych zarządu "Pruszkowa", zeznał w sądzie: "S. to był choleryk, nie znosił żadnej krytyki i nie poddawał się żadnej zwierzchności. Uważał się za najlepszego. Wiem, że K. został zastrzelony. Wszyscy na mieście mówią, że »Kiełbasę« zjadł »Masa«, ale do tej pory nie ma on za to zarzutu.
Gdyby to była prawda, że Jarosław S. stał za zabójstwem "Kiełbasy", utraciłby status świadka koronnego.
Kilka dni temu rozmawiałem z "Masą."
Sylwester Latkowski: Pojawiają się głosy w organach ścigania, że zabiorą ci status koronnego za zabójstwo Kiełbasy. Bandyci, których wsadziłeś do więzienia, gorliwie współpracują w tej sprawie z prokuraturą.
Jarosław S., ps. Masa: Ludzie chcieliby, aby była jakaś niespodzianka w sprawie. Niestety, tutaj jej nie ma. Ja już wielokrotnie udowadniałem, że Kiełbachy nie zabiłem. Zeznawałem w tej sprawie wielokrotnie. Nawet powołany został świadek, specjalnie do sprawy tego zabójstwa, z grupy Rympałka, ps. Remek. Mają niezbite dowody, że zrobił to Rympałek, przez Pinokia i przez S. Niestety, to jest sprawa poszlakowa i dlatego się chyba nie odbędzie.
Nie wkurza cię to, że niektórzy policjanci i prokuratorzy nie najlepiej ci życzą?
Może ludzi wkur..., że ja naprawdę się zmieniłem. Jestem medialny. To może wkurzać. Ale cóż, wybrałem taką drogę i nią idę, i z niej nie zejdę.
Pełny zapis rozmowy z "Masą" oraz Więcej o sprawie "Pruszkowa" w najnowszym numerze "Wprost", które od godz. 12.00 w niedzielę jest dostępne w formie e-wydania.
