Według anonimowych źródeł, prowadzący sprawę nie pomijają możliwych wersji tego, co się stało z gotówką i czy nie wspomagała ona działalność SLD. "Na razie nic na to nie wskazuje i nie ma na to żadnych dowodów" - zastrzegają.
Prokuratura nie chce odnosić się do tych informacji. "Nie komentujemy tego" - powiedział rzecznik gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej Krzysztof Trynka. Zapytany, co działo się dalej z przywłaszczaną gotówką, odpowiedział jedynie, że "jest to przedmiotem dalszego postępowania".
Gdańska Prokuratura Apelacyjna postawiła w środę Jędykiewiczowi w związku z aferą w wydawnictwie Stella Maris zarzuty dotyczące przywłaszczenia ponad 30 mln zł na szkodę Energobudowy, w tym wyprania prawie 14 mln zł, i oszustw podatkowych na ponad 12 mln zł.
W piątek "Gazeta Wyborcza" napisała, że jedna z wersji rozpatrywana przez śledczych zakłada, iż Jędykiewicz przywłaszczył pieniądze na własne potrzeby. Według drugiej, wyprowadzona z Energobudowy gotówka mogła być wykorzystana na cele partyjne. Według "GW", żadnej z tych wersji prowadzący sprawę nie potrafią jeszcze udowodnić.
Do tej pory w związku ze śledztwem w sprawie afery w wydawnictwie Stella Maris, dotyczącym m.in. prania brudnych pieniędzy, podejrzane są 22 osoby.
Byłym szefom wydawnictwa, w tym byłemu kapelanowi metropolity gdańskiego Zbigniewowi B., gdańska Prokuratura Apelacyjna zarzuca, że w latach 1998-2001 wystawiali faktury VAT za fikcyjne usługi konsultingowe i doradcze. Jak ustalono, kwota, na którą wystawili takie faktury, sięga 65 milionów złotych.
Stella Maris, działając jako podmiot gospodarczy w ramach archidiecezji gdańskiej, była zwolniona z podatku dochodowego od osób prawnych w części przeznaczonej na cele statutowe Kościoła. Wśród podejrzanych są także m.in. były wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za sprawy łączności Krzysztof H., były wiceprezes spółki El-Net Eugeniusz G., były cenzor Janusz B. Zarzuty ciążą także na byłej wiceprezydent Szczecina z ramienia SLD, Elżbiecie M., która we wrześniu 2003 r. zrezygnowała z członkostwa w klubie radnych Sojuszu w szczecińskiej radzie miejskiej. Podejrzanymi są też szefowie znanych firm z Wybrzeża.
em, pap