Najpierw PiS wykonał unik z premierem, potem PO wymusiła rozmowy koalicyjne przy otwartej kurtynie, w obecności mediów. Otwartość w polityce jest zjawiskiem zacnym. Ale trzeba znać miarę. Pierwsze spotkanie liderów PO i PiS było wydarzeniem groteskowym. Politycy ględzili na potęgę. Co gorsza nie dążyli do porozumienia, tylko nadal prowadzili kampanię wyborczą - tym razem prezydencką. Niestety, była to kampania negatywna, skutecznie bowiem zniechęcała do głosowania na Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego.
Wyborca prawicy może się pocieszać jedną tylko myślą. Cztery lata temu Leszek Miller miał fantastyczny start po wyborach. Gładko zbudował koalicję i skonstruował gabinet. Totalna klęska nastąpiła później. Być może prawica będzie się różnić od lewicy i w tej kwestii: zaczyna koszmarnie, a potem będzie lepiej. Oby.
Igor Zalewski