Burza w szklance mleka

Burza w szklance mleka

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dyktator Edmund Borawski zbudował potęgę grajewskiego Mlekpolu.
Edmund Borawski zbudował potęgę Mlekpolu, jednak jego zdecydowana polityka wobec rolników zaczyna się mścić

Andrzej Długoborski jest właścicielem 22 hektarów pól i 20 krów. Przez 30 lat był członkiem działającej od czasów przedwojnia Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Zambrowie koło Białegostoku. Jest jednym z 2,6 tys. rolników, którzy mieli w niej udziały. W listopadzie 2003 roku spółdzielnia formalnie przestała istnieć i weszła w struktury Mlekpolu - spółdzielni mleczarskiej z Grajewa, jednej z największych firm mleczarskich w kraju. Pod względem przychodów ze sprzedaży wyprzedza Danone, a na liście największych polskich przedsiębiorstw zajmuje 191. miejsce. Jest tuż za Agorą.
Dla Mlekpolu, znanego z produkcji mleka Łaciate, przejęcie Zambrowa było początkiem burzy, która uwikłała firmę w postępowanie prokuratorskie. Dla Andrzeja Długoborskiego i pozostałych członków OSM Zambrów była to zapowiedź poważnych problemów finansowych.

Grzechy zarządu
Długoborski nie ma złudzeń, że jego spółdzielnia była źle zarządzana. W katalogu win zarządu spółdzielni z Zambrowa, kierowanego przez Tadeusza W. (ma postawione zarzuty przez prokuratora, stąd inicjał), są między innymi przerosty zatrudnienia, nierynkowe podejście do biznesu i cała seria nietrafionych inwestycji. Do tych ostatnich należy zaliczyć np. zakup kosztownej linii technologicznej do przetwarzania mleka na proszek i budowę trzygwiazdkowego hotelu dla pracowników spółdzielni w oddalonych od Zambrowa o... 700 kilometrów Głubczycach.
Rolnicy wiedzieli, że spółdzielnia się pogrąża, ale nie reagowali. Dziś tłumaczą się, że bali się odwetu ze strony zarządu, który ich zdaniem mógłby zrewanżować się obniżeniem cen skupu. Mało przekonujące.
Kondycja finansowa zambrowskiej spółdzielni systematycznie się jednak pogarszała. Nic dziwnego, że ubiegłoroczne wakacje upłynęły w Zambrowie pod znakiem kampanii na rzecz połączenia z Grajewem.
- Prezes przekonywał nas, że to jedyny sposób na uratowanie spółdzielni - wspomina Andrzej Długoborski.
W trakcie uruchomionej jesienią 2003 roku procedury połączenia wyszło na jaw, że sytuacja jest gorsza, niż się wszystkim wydawało. Badanie bilansów przez rewidenta wykazało utajone wcześniej straty w łącznej wysokości 21 mln zł. Zarząd sztucznie zawyżał wartość zapasów, by przekonać banki do odraczania spłaty ciążącego coraz bardziej kredytu. Wkrótce po przejęciu OSM Zambrów, Mlekpol skierował sprawę do Prokuratury Okręgowej w Łomży, która szybko podjęła stosowne kroki.
- Trzem osobom z kierownictwa byłej OSM Zambrów postawiliśmy zarzuty sporządzenia nierzetelnego bilansu i wykorzystania go w celu wyłudzenia kredytu - mówi Tomasz Iwanowski, prokurator Prokuratury Okręgowej w Łomży.
Na Tadeusza W. doniósł prezes Mlekpolu, poseł PSL Edmund Borawski, który w trakcie parlamentarnej kariery zasłynął pozostawieniem na sejmowym podjeździe dla samochodów reklamówki wypchanej pieniędzmi. Borawski był twórcą marki Łaciate i całej potęgi Grajewa, ale ostatnio okazało się, że w jego kontrowersyjnych działaniach można się było dopatrzyć czegoś więcej niż tylko zdecydowanych posunięć twardego biznesmena.

Tajemnicze nagranie
Po połączeniu obydwu spółdzielni pojawiło się pytanie, kto zapłaci za straty Zambrowa. Na początku 2004 roku zgromadzenie walne Mlekpolu na wniosek Edmunda Borawskiego zdecydowało, że straty nieistniejącej już spółdzielni pokryją jej byli członkowie. Grajewo miało przejąć ich udziały - swego rodzaju zapas finansowy w wysokości 19 mln zł. Najwięksi spółdzielcy stracili po 60 tys. zł. Rolnicy zaprotestowali - ich zdaniem po połączeniu dawna OSM Zambrów stała się integralną częścią spółdzielni z Grajewa i straty powinni pokryć solidarnie wszyscy członkowie. Poseł widzi sprawę zupełnie inaczej.
- Wszystko odbyło się w zgodzie z prawem spółdzielczym. Nie ma powodów, dla których mielibyśmy ponosić odpowiedzialność finansową za nie nasze błędy - uważa Edmund Borawski.
Argumenty posła nie przekonały rolników z Zambrowa. Powołali oni Komitet do Obrony Udziałów Członkowskich. Przy okazji do łomżyńskiej prokuratury trafiło doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Tym razem złożyli je rolnicy, którzy podejrzewają zarząd Mlekpolu, czyli Edmunda Borawskiego, o bezprawne przejęcie ich udziałów i zakładu, praktycznie za darmo.
Jest jeszcze coś. Zdaniem rolników, Borawski wiedział o rzeczywistych stratach przejmowanej firmy na długo przed fuzją. - Mamy na to dowody - mówi Andrzej Długoborski.
Poseł zdecydowanie zaprzecza.
Sprawa nabrała charakteru politycznego, kiedy protestujących producentów mleka zaczął wspierać poseł LPR Andrzej Fedorowicz. A wszystko to w sytuacji, kiedy rynek mleka przeżywa prawdziwy boom, a najwięksi konkurenci - Danone i Mlekovita mocno pracują nad zdetronizowaniem Mlekpolu.

Powtórka z rozrywki
Gęsta atmosfera wokół połączenia obu mleczarskich spółdzielni nie licuje z wizerunkiem potentata, tym bardziej że nie jest to pierwsza tego typu sprawa. Cztery lata temu Mlekpol włączył do swojej struktury spółdzielnię mleczarską z Mrągowa. Najpierw mrągowscy spółdzielcy, na wniosek Borawskiego, podjęli uchwałę o połączeniu, a dziesięć tygodni później ją odwołali. Poseł zaskarżył tę decyzję w sądzie gospodarczym w Łomży i wygrał. Wtedy jednak rolnicy przeprowadzili jeszcze jedno głosowanie i podtrzymali decyzję o zachowaniu niezależności. Taki stan rzeczy utrzymał się półtora roku, czyli do jesieni 2001.
- Nagle pojawił się pan Borawski i powołując się na zarejestrowaną w sądzie uchwałę połączeniową, przejął kontrolę nad firmą - mówi Adam Gnaj, były członek rady nadzorczej spółdzielni z Mrągowa.
Część rolników do dziś nie pogodziła się z fuzją z Mlekpolem. Sprawą zajmowały się trzy prokuratury, ale bez efektów. - Przygotowujemy pismo do prokuratora generalnego. Jak to nie pomoże, skierujemy sprawę do Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu - mówi Adam Gnaj.
Edmund Borawski nie przejął się deklaracjami rolników i rozpoczął kontratak. Andrzeja Długoborskiego, który skrytykował posła publicznie, czeka proces o pomówienie. Z wypowiedzi prezesa Mlekpolu wyraźnie wynika, że protestujących rolników traktuje jak grupę osób wiecznie niezadowolonych. Jego zdaniem, winę za obecne konflikty ponoszą zarządy i rady nadzorcze spółdzielni z Mrągowa i Zambrowa, które nie były w stanie zapanować nad finansami.
Prezesa Borawskiego bronią wyniki. Przychody Grajewa w tym roku mają przekroczyć miliard złotych, a Łaciate
to najsilniejsza marka na rynku mleka UHT. Poseł PSL uchodzi też za jednego z najbardziej wpływowych biznesmenów na rynku mleczarskim. Koledzy z PSL mówią o nim "drugi Komorowski", porównując go do Zbigniewa Komorowskiego, właściciela Bakomy.
- To z pewnością bardzo skuteczny biznesmen. Szkoda jednak, że nie zawsze gra fair - podsumowuje Adam Gnaj.

Edmund Borawski
poseł PSL, prezes Spółdzielni Mleczarskiej "Mlekpol"
wiek: 58 lat
wykształcenie: ukończone studia inżynierskie na Wydziale Technologii Mleczarstwa i Żywności Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie
pierwsza praca: Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Sanoku (Podkarpackie)
największy sukces: wypromowanie marki Łaciate. Posłem został w 2001 roku z okręgu białostockiego. Głosowało na niego 7727 wyborców.
stan cywilny: żonaty