Brenda
Świat w różowych okularach
Nie trzeba wcale być właścicielem fabryki, aby produkować markowe okulary według najnowszych technologii. Zakład taki można wynająć np. na miesiąc, a rozwiązanie kupić. Taką właśnie strategię prowadzi polska firma Brenda, która tej zimy zaatakowała rynek austriacki.
- Polskie są projekt i wzornictwo - wyjaśnia tajniki działania Norbert Brenda, który razem z bratem Arturem jest właścicielem firmy. Wyrobów firmy używają z powodzeniem nie tylko nasi żołnierze w Iraku czy olimpijczycy, ale także rzesze polskich narciarzy i snowboardzistów.
Firma Brenda, istniejąca od marca 1992 roku z siedzibą w podwarszawskich Regułach, wyroby produkuje na liniach technologicznych w Tajwanie, tych samych, z których korzystają renomowani producenci światowi. - Światowe firmy działają z rocznym wyprzedzeniem, my nową kolekcję jesteśmy w stanie wprowadzić do sprzedaży 4-5 razy w roku - wyjaśnia właściciel.
W Polsce wyroby firmy można kupić praktycznie we wszystkich sklepach sportowych od Go Sportu po Decathlon.
- Do końca ubiegłego roku towar dostarczaliśmy do ponad 400 sklepów w Polsce i blisko 100 za granicą - mówi właściciel. - W tej drugiej kategorii Rosja to dla nas największy rynek zbytu.
Rocznie firma sprzedaje ok. 100 tys. sztuk wyrobów w Polsce, za granicą 30-40 tys.
W 2003 roku obrót firmy wyniósł blisko 2 mln złotych, w 2004 - 4 mln zł - wyjaśnia Norbert Brenda. W tym roku spory impuls do wzrostu tych wskaźników powinny dać gogle narciarskie, bo zima dopisała. Właściciele planują, że w 2005 roku obroty osiągną 4,5-5,6 mln zł.
Źródło sukcesu: szeroka oferta - w ubiegłym roku 150 rodzajów okularów i 30 rodzajów gogli, atrakcyjne ceny wyrobów, częsta zmiana oferty
Chłopskie jadło
Smakołyki
Grupa Chłopskie Jadło, której początek dała restauracja w podkrakowskim Głogoczowie, w połowie lutego uruchomi kolejną, ósmą restaurację, tym razem w Warszawie. Firma ma jednak asa w rękawie. I to takiego, który w tym roku powinien przynieść wzrost obrotów o 60 proc.
Pomysł restauracji Chłopskie Jadło odwołuje się do tradycji polskiej kuchni. Pierwszy lokal został założony przez Jana Kościuszkę w 1995 roku przy drodze Kraków - Zakopane. W ciągu pierwszego roku istnienia restauracja stała się jedną z najpopularniejszych w Polsce, a obecnie wchodzi w skład grupy zatrudniającej ok. 160 osób.
Sposobem na zwiększenie obrotów jest rozszerzenie oferty o wytwarzanie wyrobów sygnowanych marką Chłopskie Jadło. Produkcję uruchomiono w ubiegłym roku i, jak poinformował nas wiceprezes Paweł Patena, obecnie obejmuje ona ok. 30 wyrobów: wędlin, konfitur, smalcu, a nawet chleba. - Kolejnym krokiem będą dania gotowe, z czego na pierwszy ogień pójdą zupy - wyjaśnia prezes. Wyroby są sprzedawane za pośrednictwem sklepików przy restauracjach, trafiają także na półki w supermarketach. Ich produkcję tak jak receptury nadzorują firmowi technolodzy.
Ubiegłoroczne obroty restauracji Chłopskie Jadło właściciele szacują na 26 mln zł. Linia produktowa to kolejne 1,5 mln. W tym roku, zgodnie z planem, ma to być odpowiednio 32 i 12 mln zł.
Źródło sukcesu: powrót do tradycyjnego polskiego menu, znakomita jakość wyrobów, konsekwentne wykorzystywanie wizerunku.
Świat w różowych okularach
Nie trzeba wcale być właścicielem fabryki, aby produkować markowe okulary według najnowszych technologii. Zakład taki można wynająć np. na miesiąc, a rozwiązanie kupić. Taką właśnie strategię prowadzi polska firma Brenda, która tej zimy zaatakowała rynek austriacki.
- Polskie są projekt i wzornictwo - wyjaśnia tajniki działania Norbert Brenda, który razem z bratem Arturem jest właścicielem firmy. Wyrobów firmy używają z powodzeniem nie tylko nasi żołnierze w Iraku czy olimpijczycy, ale także rzesze polskich narciarzy i snowboardzistów.
Firma Brenda, istniejąca od marca 1992 roku z siedzibą w podwarszawskich Regułach, wyroby produkuje na liniach technologicznych w Tajwanie, tych samych, z których korzystają renomowani producenci światowi. - Światowe firmy działają z rocznym wyprzedzeniem, my nową kolekcję jesteśmy w stanie wprowadzić do sprzedaży 4-5 razy w roku - wyjaśnia właściciel.
W Polsce wyroby firmy można kupić praktycznie we wszystkich sklepach sportowych od Go Sportu po Decathlon.
- Do końca ubiegłego roku towar dostarczaliśmy do ponad 400 sklepów w Polsce i blisko 100 za granicą - mówi właściciel. - W tej drugiej kategorii Rosja to dla nas największy rynek zbytu.
Rocznie firma sprzedaje ok. 100 tys. sztuk wyrobów w Polsce, za granicą 30-40 tys.
W 2003 roku obrót firmy wyniósł blisko 2 mln złotych, w 2004 - 4 mln zł - wyjaśnia Norbert Brenda. W tym roku spory impuls do wzrostu tych wskaźników powinny dać gogle narciarskie, bo zima dopisała. Właściciele planują, że w 2005 roku obroty osiągną 4,5-5,6 mln zł.
Źródło sukcesu: szeroka oferta - w ubiegłym roku 150 rodzajów okularów i 30 rodzajów gogli, atrakcyjne ceny wyrobów, częsta zmiana oferty
Chłopskie jadło
Smakołyki
Grupa Chłopskie Jadło, której początek dała restauracja w podkrakowskim Głogoczowie, w połowie lutego uruchomi kolejną, ósmą restaurację, tym razem w Warszawie. Firma ma jednak asa w rękawie. I to takiego, który w tym roku powinien przynieść wzrost obrotów o 60 proc.
Pomysł restauracji Chłopskie Jadło odwołuje się do tradycji polskiej kuchni. Pierwszy lokal został założony przez Jana Kościuszkę w 1995 roku przy drodze Kraków - Zakopane. W ciągu pierwszego roku istnienia restauracja stała się jedną z najpopularniejszych w Polsce, a obecnie wchodzi w skład grupy zatrudniającej ok. 160 osób.
Sposobem na zwiększenie obrotów jest rozszerzenie oferty o wytwarzanie wyrobów sygnowanych marką Chłopskie Jadło. Produkcję uruchomiono w ubiegłym roku i, jak poinformował nas wiceprezes Paweł Patena, obecnie obejmuje ona ok. 30 wyrobów: wędlin, konfitur, smalcu, a nawet chleba. - Kolejnym krokiem będą dania gotowe, z czego na pierwszy ogień pójdą zupy - wyjaśnia prezes. Wyroby są sprzedawane za pośrednictwem sklepików przy restauracjach, trafiają także na półki w supermarketach. Ich produkcję tak jak receptury nadzorują firmowi technolodzy.
Ubiegłoroczne obroty restauracji Chłopskie Jadło właściciele szacują na 26 mln zł. Linia produktowa to kolejne 1,5 mln. W tym roku, zgodnie z planem, ma to być odpowiednio 32 i 12 mln zł.
Źródło sukcesu: powrót do tradycyjnego polskiego menu, znakomita jakość wyrobów, konsekwentne wykorzystywanie wizerunku.