Ale do rzeczy. Jeden z delegatów zgłosił pomysł jak ratować znikające lasy. Pomysł do wykorzystania także w Polsce, wszakże jesteśmy krajem zalesionym. Trzeba - przekonywał - wprowadzić jadalne wykałaczki. Tylko w ten sposób uratujemy drzewa. Inny zgłosił pomysł na walkę z korupcją. Każdego urzędnika trzeba obowiązkowo, kilka razy dziennie ważyć. Nawet dziecko wie, że koperty daje się podczas biesiady. Jak urzędnik przytyje, to znaczy, że bierze. Największa partia komunistyczna nie boi się mężnie stawiać czoła wyzwaniom współczesności. Rozmawiano o eutanazji i aborcji. Były też sprawy bieżące: należy w końcu zmienić stare portrety Mao Zedonga na banknotach i powstrzymać chińskich piłkarzy przed korzystaniem z usług prostytutek. W oryginale chodziło o to, by w końcu "przestali się kurwić". Widać, że delegaci doskonale znają sprawy i obyczaje ludu.
Wiele się mówi, że w Polsce lewica cierpi na brak intelektualnego fermentu i wymiany myśli. Że jest zajęta wewnętrznymi wojnami i kłótniami ambitnych liderów. Przykład Chin pokazuje, że można. I trzeba. Do dzieła towarzysze.
Grzegorz Sadowski