Z malowniczymi ruinami zamku w Melsztynie, niegdyś wspaniałej rezydencji możnego i wpływowego magnata Spytka z Melsztyna, wiąże się wiele dramatycznych wydarzeń z przeszłości oraz legend, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Do dziś okoliczni mieszkańcy mówią o krążących wokół niego zjawach, podejrzewając, że są to duchy dawnych właścicieli.
HISTORIA ZAMKU
Zamek Spycimirów w Melsztynie w czasach swojej świetności był największą rezydencją w dolinie Dunajca i Popradu. Wznosił się na szczycie najwyższego ze wzgórz schodzących nad brzeg Dunajca i jako jedna z fortec strzegł szlaku handlowego i wojennego, wiodącego doliną rzeki.
Pierwszą budowlą był niewielki warowny gródek z czasów Łokietka. Murowany, ale wciąż niewielki piętrowy zamek z kwadratową wieżą i murem zamykającym maleńki dziedziniec zbudował w latach 1340-1352 kasztelan krakowski, Spycimir Leliwita, zwany Spytkiem. Wyrósł on na jedną z najważniejszych osób w państwie za czasów Władysława Łokietka, wspierając go w walce o zjednoczenie ziem polskich. W skład wielkiego majątku, do jakiego doszedł, wchodziły oprócz Melsztyna między innymi Brzesko, Żabno, i założony przez niego Tarnów (miasto to otrzymało nawet herb Spytka - Leliwę: półksiężyc z gwiazdą na błękitnym polu).
Charakter wielkopańskiej rezydencji nadał zamkowi w 1461 r. Spytko III, prawnuk założyciela. Był to szczytowy okres świetności rodu i jego wspaniałej rezydencji.
Spytko, przywódca polskich husytów i polityczny rywal biskupa krakowskiego kardynała Zbigniewa Oleśnickiego, stanął też na czele opozycji przeciw jego rosnącym wpływom na dworze małoletniego króla Władysława Warneńczyka. Konflikt, który doprowadził do zawiązania konfederacji w 1439 r., skończył się śmiercią pana na Melsztynie w przegranej przez konfederatów bitwie pod Grotnikami. Zamek pozostał jednak w rękach rodu.
Ostatni okres świetności rodu przypadł na okres władania zamkiem Spytka V, który miał opinię kolekcjonera sztuki i osoby światłej, otaczającej się wybitnymi ludźmi.
Potomek Spytka V roztrwonił majątek i w 1511 roku, sprzedał zamek Jordanowi z Zakliczyna. W połowie XVI wieku przebudował on najstarszą część zamku w stylu renesansowym, nie zaniedbując jej funkcji obronnych; w dolnej kondygnacji zostały umieszczone strzelnice szczelinowe. Zamek w tym stanie dotrwał prawie do końca XVIII wieku, przechodząc kolejno w ręce Tarłów i Lanckorońskich. W XVII wieku oparł się nawet atakom Szwedów. Tragiczne okazały się dla niego schyłkowe lata Rzeczpospolitej. W 1771 najpierw został zajęty przez konfederatów barskich, a następnie zdobyty i spalony przez wojska rosyjskie. Odtąd nikt nie próbował odbudowywać opuszczonego zamku i na szczycie góry pozostały już tylko trzy 25-metrowe ściany wieży mieszkalnej z kamienia i cegły, część murów zamku i wejście do lochów, o których krążą fantastyczne opowieści. Mają one prowadzić ponoć aż do odległego o 3 km klasztoru reformatorów w Zakliczynie. Według miejscowej legendy w lochach i pod całym podwórzem zamkowym znajdują się ogromne skarby strzeżone przez szatana. W lochach miały być też podziemne stajnie urządzone na wypadek, gdyby trzeba było się ukryć przed nieprzyjacielem.
LEGENDY MELSZTYNA
Pakt z czarownicami. Jedna z legend mówi, że w budowaniu zamku pomagały Spicymirowi czarownice z Łysej Góry. Miały one zawrzeć z panem na Melsztynie pakt, w którym zobowiązały się do dostarczenia w ciągu roku kamieni kwarcowych z Gór Świętokrzyskich na fundamenty zamku w zamian za wieczyste prawo do kęp naddunajeckich, by czerpać z nich wiklinę na miotły. Czarownice wyręczyły się znajomymi diabłami z Borutą na czele. Trzy ostatni kamienie nie dotarły jednak na melsztyńskie wzgórza, bo w trakcie transportu zerwała się burza i silny wiatr zniósł diabła nad kapliczkę w Biadolinach. Tam stracił swą diabelska moc i spadł razem z głazami na ziemię, gdzie został schwytany przez wójta z Wojnicza. I choć udało mu się uciec, nie mógł wykonać zadania, a czarownice nigdy nie objęły kęp nad Dunajcem (warunkiem miało być dostarczenie wszystkich kamieni). Pan na Melsztynie, choć z początku zły, że brakuje mu głazów do wykończenia fundamentu, w końcu był zadowolony, że umowa z czarownicami nie doszła do skutku. Dziś te dwa z trzech – według legendy – zgubionych kamieni można zobaczyć obok kamiennej figurki Matki Boskiej z Dzieciątkiem w Biadolinach.
Powrót spod Worskli? Legenda ta dotyczy wnuka fundatora zamku, Spytka II Leliwity, który za zasługi przy wprowadzaniu na tron polski Jadwigi otrzymał liczne włości na Śląsku i część Podola jako lenno. Poślubił najpiękniejszą i najbogatszą dwórkę królowej - Elżbietę, córkę wielkorządcy Siedmiogrodu Emeryka Laczkfi. Po 12 latach małżeństwa w 1399 r. Spytko zginął w bitwie z Tatarami pod Worsklą. Wdowa opłakawszy męża poślubiła śląskiego Piasta, księcia ziębickiego Jana. Tyle fakty. Legenda opowiada jednak romantyczną historię o wiernej żonie, która nigdy nie uwierzyła w śmierć ukochanego męża i przez trzydzieści lat, codziennie wychodziła na wieżę melsztyńskiego zamku, wyglądając jego powrotu. Kiedy nie doczekawszy się męża, wstąpiła w końcu do klasztoru, w pewną mroźną noc do bram zamku zapukał jakiś starzec. Straże go jednak nie wpuściły. Opowiadano potem, że był nim Spytko, który długo siedział pod murami zamku i szeptał imiona swoich dzieci i żony. Według innej legendy przed bitwą wódz Tatarów Edyga miał przybywającemu do niego z poselstwem Spytkowi, którego szanował jako dzielnego rycerza, zaproponować, by w czasie bitwy włożył na głowę kapelusz wodza Tatarów, a żadna strzała tatarska go nie dosięgnie. Spytko, mimo że miał przewidzieć wynik bitwy i swoją śmierć, odmówił mówiąc, że "Polak tatarskim kapeluszem nie osłania się przed wrogiem."
Duchy zamku. Dramatyczne okoliczności śmierci jego syna, Spytka III, który przeciwstawił się wszechwładnemu biskupowi Oleśnickiemu, stały się kanwą krążących wśród okolicznych mieszkańców opowieści o nawiedzających zamek duchach. Spytko doznał ciężkich obrażeń w bitwie z siłami biskupa pod Grotnikami. Nad dogorywającym magnatem odprawiono sąd, ogłaszając go zdrajcą. Zdarto z niego zbroję i szaty i pozostawiono na polu bitwy. Rodzinie pozwolono zabrać ciało dopiero po trzech dniach. Od tego czasu, pojawia się ponoć na drodze wiodącej do zamku, postać rycerza w zbroi, jadącego wolno z rozwianym proporcem. Czasem wychodzi mu na spotkanie kobieta w bieli. Daje się słyszeć też przybliżający się tętent kopyt oddziału konnego.
Widywana była też postać mężczyzny w ciemnym płaszczu, pędzącego na karym. koniu.
INFO:
Położenie: Melsztyn leży w gminie Zakliczyn w powiecie tarnowskim na lewym brzegu Dunajca. Od Zakliczyna oddalony jest 3 km.
Dojazd:
Zamek Spycimirów w Melsztynie w czasach swojej świetności był największą rezydencją w dolinie Dunajca i Popradu. Wznosił się na szczycie najwyższego ze wzgórz schodzących nad brzeg Dunajca i jako jedna z fortec strzegł szlaku handlowego i wojennego, wiodącego doliną rzeki.
Pierwszą budowlą był niewielki warowny gródek z czasów Łokietka. Murowany, ale wciąż niewielki piętrowy zamek z kwadratową wieżą i murem zamykającym maleńki dziedziniec zbudował w latach 1340-1352 kasztelan krakowski, Spycimir Leliwita, zwany Spytkiem. Wyrósł on na jedną z najważniejszych osób w państwie za czasów Władysława Łokietka, wspierając go w walce o zjednoczenie ziem polskich. W skład wielkiego majątku, do jakiego doszedł, wchodziły oprócz Melsztyna między innymi Brzesko, Żabno, i założony przez niego Tarnów (miasto to otrzymało nawet herb Spytka - Leliwę: półksiężyc z gwiazdą na błękitnym polu).
Charakter wielkopańskiej rezydencji nadał zamkowi w 1461 r. Spytko III, prawnuk założyciela. Był to szczytowy okres świetności rodu i jego wspaniałej rezydencji.
Spytko, przywódca polskich husytów i polityczny rywal biskupa krakowskiego kardynała Zbigniewa Oleśnickiego, stanął też na czele opozycji przeciw jego rosnącym wpływom na dworze małoletniego króla Władysława Warneńczyka. Konflikt, który doprowadził do zawiązania konfederacji w 1439 r., skończył się śmiercią pana na Melsztynie w przegranej przez konfederatów bitwie pod Grotnikami. Zamek pozostał jednak w rękach rodu.
Ostatni okres świetności rodu przypadł na okres władania zamkiem Spytka V, który miał opinię kolekcjonera sztuki i osoby światłej, otaczającej się wybitnymi ludźmi.
Potomek Spytka V roztrwonił majątek i w 1511 roku, sprzedał zamek Jordanowi z Zakliczyna. W połowie XVI wieku przebudował on najstarszą część zamku w stylu renesansowym, nie zaniedbując jej funkcji obronnych; w dolnej kondygnacji zostały umieszczone strzelnice szczelinowe. Zamek w tym stanie dotrwał prawie do końca XVIII wieku, przechodząc kolejno w ręce Tarłów i Lanckorońskich. W XVII wieku oparł się nawet atakom Szwedów. Tragiczne okazały się dla niego schyłkowe lata Rzeczpospolitej. W 1771 najpierw został zajęty przez konfederatów barskich, a następnie zdobyty i spalony przez wojska rosyjskie. Odtąd nikt nie próbował odbudowywać opuszczonego zamku i na szczycie góry pozostały już tylko trzy 25-metrowe ściany wieży mieszkalnej z kamienia i cegły, część murów zamku i wejście do lochów, o których krążą fantastyczne opowieści. Mają one prowadzić ponoć aż do odległego o 3 km klasztoru reformatorów w Zakliczynie. Według miejscowej legendy w lochach i pod całym podwórzem zamkowym znajdują się ogromne skarby strzeżone przez szatana. W lochach miały być też podziemne stajnie urządzone na wypadek, gdyby trzeba było się ukryć przed nieprzyjacielem.
LEGENDY MELSZTYNA
Pakt z czarownicami. Jedna z legend mówi, że w budowaniu zamku pomagały Spicymirowi czarownice z Łysej Góry. Miały one zawrzeć z panem na Melsztynie pakt, w którym zobowiązały się do dostarczenia w ciągu roku kamieni kwarcowych z Gór Świętokrzyskich na fundamenty zamku w zamian za wieczyste prawo do kęp naddunajeckich, by czerpać z nich wiklinę na miotły. Czarownice wyręczyły się znajomymi diabłami z Borutą na czele. Trzy ostatni kamienie nie dotarły jednak na melsztyńskie wzgórza, bo w trakcie transportu zerwała się burza i silny wiatr zniósł diabła nad kapliczkę w Biadolinach. Tam stracił swą diabelska moc i spadł razem z głazami na ziemię, gdzie został schwytany przez wójta z Wojnicza. I choć udało mu się uciec, nie mógł wykonać zadania, a czarownice nigdy nie objęły kęp nad Dunajcem (warunkiem miało być dostarczenie wszystkich kamieni). Pan na Melsztynie, choć z początku zły, że brakuje mu głazów do wykończenia fundamentu, w końcu był zadowolony, że umowa z czarownicami nie doszła do skutku. Dziś te dwa z trzech – według legendy – zgubionych kamieni można zobaczyć obok kamiennej figurki Matki Boskiej z Dzieciątkiem w Biadolinach.
Powrót spod Worskli? Legenda ta dotyczy wnuka fundatora zamku, Spytka II Leliwity, który za zasługi przy wprowadzaniu na tron polski Jadwigi otrzymał liczne włości na Śląsku i część Podola jako lenno. Poślubił najpiękniejszą i najbogatszą dwórkę królowej - Elżbietę, córkę wielkorządcy Siedmiogrodu Emeryka Laczkfi. Po 12 latach małżeństwa w 1399 r. Spytko zginął w bitwie z Tatarami pod Worsklą. Wdowa opłakawszy męża poślubiła śląskiego Piasta, księcia ziębickiego Jana. Tyle fakty. Legenda opowiada jednak romantyczną historię o wiernej żonie, która nigdy nie uwierzyła w śmierć ukochanego męża i przez trzydzieści lat, codziennie wychodziła na wieżę melsztyńskiego zamku, wyglądając jego powrotu. Kiedy nie doczekawszy się męża, wstąpiła w końcu do klasztoru, w pewną mroźną noc do bram zamku zapukał jakiś starzec. Straże go jednak nie wpuściły. Opowiadano potem, że był nim Spytko, który długo siedział pod murami zamku i szeptał imiona swoich dzieci i żony. Według innej legendy przed bitwą wódz Tatarów Edyga miał przybywającemu do niego z poselstwem Spytkowi, którego szanował jako dzielnego rycerza, zaproponować, by w czasie bitwy włożył na głowę kapelusz wodza Tatarów, a żadna strzała tatarska go nie dosięgnie. Spytko, mimo że miał przewidzieć wynik bitwy i swoją śmierć, odmówił mówiąc, że "Polak tatarskim kapeluszem nie osłania się przed wrogiem."
Duchy zamku. Dramatyczne okoliczności śmierci jego syna, Spytka III, który przeciwstawił się wszechwładnemu biskupowi Oleśnickiemu, stały się kanwą krążących wśród okolicznych mieszkańców opowieści o nawiedzających zamek duchach. Spytko doznał ciężkich obrażeń w bitwie z siłami biskupa pod Grotnikami. Nad dogorywającym magnatem odprawiono sąd, ogłaszając go zdrajcą. Zdarto z niego zbroję i szaty i pozostawiono na polu bitwy. Rodzinie pozwolono zabrać ciało dopiero po trzech dniach. Od tego czasu, pojawia się ponoć na drodze wiodącej do zamku, postać rycerza w zbroi, jadącego wolno z rozwianym proporcem. Czasem wychodzi mu na spotkanie kobieta w bieli. Daje się słyszeć też przybliżający się tętent kopyt oddziału konnego.
Widywana była też postać mężczyzny w ciemnym płaszczu, pędzącego na karym. koniu.
INFO:
Położenie: Melsztyn leży w gminie Zakliczyn w powiecie tarnowskim na lewym brzegu Dunajca. Od Zakliczyna oddalony jest 3 km.
Dojazd:
- autobusem PKS z Tarnowa, Zakliczyna lub z Brzeska.
- rowerem: trasą czerwoną „Melsztyn” (22 km) - Zawada Lanckorońska - Gwoździec - Charzewice - Faliszewice - Domosławice - Faliszewice - Charzewice – Melsztyn.