Awantura w PE z udziałem polskich europosłów. „Banderowskie okrzyki”

Dodano:
Zajączkowską-Hernik Źródło: X / Gasiuk-Pihowicz
W Parlamencie Europejskim doszło do kolejnej ostrej wymiany zdań między europosłami Koalicji Obywatelskiej (KO) a przedstawicielką Konfederacji, Ewą Zajączkowską-Hernik. Poszło o reakcję tej ostatniej na relacje dotyczące zbrodni wojennych popełnionych przez rosyjskich żołnierzy na Ukrainie.

W centrum dyskusji znalazło się zachowanie posłanki Konfederacji, która – według polityków KO – miała nie okazywać należytego szacunku ofiarom rosyjskiej agresji.

Ostra wymiana zdań w PE. Konfederacja pod ostrzałem europosłów KO

Burzliwą dyskusję, która trwała na platformie X, zapoczątkowała europosłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz, komentując zachowanie Zajączkowskiej-Hernik podczas wystąpień świadków zbrodni wojennych.

Posłanka KO zwróciła uwagę, że Zajączkowska-Hernik nie okazała – w jej ocenie – należnego szacunku w momencie, w którym odnoszono się do drastycznych relacji o gwałtach dokonywanych na ukraińskich dzieciach przez rosyjskich żołnierzy:

„Wstrząsająca relacja o wielokrotnych gwałtach na 4-letniej dziewczynce dokonanych przez ruskich żołnierzy. Zajączkowska-Hernik – matka – jako jedna z niewielu ostentacyjnie siedzi” – napisała Gasiuk-Pihowicz na X.

Łukasz Kohut, inny europoseł KO, także skrytykował postawę przedstawicielki Konfederacji, zarzucając jej prorosyjskość:

„Konfederacja bardziej prorosyjska niż AFD. Posłanka Ewa Zajączkowska-Hernik podczas świadectw z Ukrainy o gwałtach zbiorowych i tysiącach innych zbrodni na Ukraińcach stroi miny i wzrusza rękami. Już nawet kolega Tomasz Froelich (polityk AfD – red.) miał więcej empatii. KonfedeRosja zawsze z Putinem” – napisał Kohut.

„Nagrał mnie pan, jak oddycham” – odpowiedź Zajączkowskiej-Hernik

Polityczka Konfederacji nie pozostała dłużna i natychmiast odpowiedziała europosłom KO, zarzucając im manipulację i hipokryzję:

„Oh nie! Nagrał mnie pan, jak oddycham, patrzę w górę, czasem w bok. Polecam zająć się pracą, a nie klaskaniem do banderowskich okrzyków”.

W odpowiedzi na wpis Kamili Gasiuk-Pihowicz Zajączkowska-Hernik napisała:

„Niech się pani zajmie pracą, a nie robi polityki na klaskaniu po usłyszeniu banderowskich okrzyków i traumatycznych historii wojennych”.

Hasło „Sława Ukrajini!”. Kontrowersje i spór historyczny

W miarę eskalacji konfliktu politycznego Zajączkowska-Hernik podjęła kwestię historycznych odniesień do hasła "Sława Ukrajini! – Herojam Sława!". Twierdziła, że jego używanie jest nieakceptowalne ze względu na zbrodnie OUN i UPA na Polakach w czasie rzezi wołyńskiej:

„Nie będę jednak hołdować i wstawać, gdy słyszę słowa ‘Sława Ukrajini! – Herojam Sława!’, które było odzewem OUN i UPA i które banderowcy krzyczeli, mordując w niewyobrażalnie brutalny sposób setki bezbronnych Polaków na Wołyniu – kobiety i małe dzieci, nabijając je na widły! To słowa mają dokładnie taki sam sens jak niemieckie ‘sieg heil’. Żadne żałosne oskarżenia o prorosyjskość mnie do tego nie zmuszą! PS. Wy też nie biliście brawa, skoro nagrywaliście mnie z ukrycia i robiliście mi zdjęcia”.

Prawdziwe pochodzenie hasła „Sława Ukrajini”!

Według historyków i ekspertów fraza "Sława Ukrajini!" nie jest związana wyłącznie z OUN i UPA. Jak podaje Konkret24, jej początki sięgają XIX wieku i w rzeczywistości była używana w literaturze ukraińskiej na długo przed narodzeniem Stepana Bandery. Pierwsze znane użycie tej frazy pochodzi z wiersza Tarasa Szewczenki z 1839 roku pt. Do Osnowjanenki.

Co więcej, określenie to pojawia się również w twórczości Mykoły Kostomarowa, którego wiersz Dzieci chwały, dzieci chwały z 1847 roku zawiera podobne patriotyczne wezwania. Zdaniem ekspertów z Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej hasło to było także popularnym zwrotem wśród ukraińskich studentów na przełomie XIX i XX wieku.

Źródło: WPROST.pl / X, TVN24
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...