300 Polaków nie chce opuszczać Libii
Polski rząd ewakuował 3 marca personel ambasady RP w Libii. Ambasador RP w Libii Wojciech Bożek wyjaśnił, że dalsza działalność jego placówki w tym kraju przestała być bezpieczna, a jej skuteczność nie była taka, jakiej można by oczekiwać. - Nasza placówka czasowo zawiesiła swoją działalność jako jedna z ostatnich spośród placówek Unii Europejskiej - podkreślił. Zaznaczył jednocześnie, że w każdej chwili zarówno on sam, jak i reszta obsady placówki są gotowi do powrotu do Libii. Ambasador opowiadał, że jego ostatnie dni w Libii zdominowało nieustanne dążenie do nawiązania kontaktów ze wszystkimi Polakami będącymi w tym kraju i próby przekonania ich, że to może być ostatnia chwila na ewakuację. Podkreślał, że jego wyjazd nie oznacza zawieszenia opieki konsularnej nad naszymi obywatelami - konsul, który jeszcze wczoraj pracował w Trypolisie już dyżuruje przy telefonie w Warszawie.
Ambasador podkreślił, że dotychczas nie było sygnałów, żeby jakikolwiek obywatel Polski bezpośrednio ucierpiał w wyniku wydarzeń w Libii. Podkreślał, że Polacy są bardzo dobrze postrzegani w tym kraju i cieszą się sympatią zarówno protestujących, jak i strony rządowej.
Gajewski poinformował ponadto, że Polacy opuszczali Libię zarówno specjalnie wysłanym przez polski rząd do Trypolisu samolotem, jak i środkami transportu innych państw UE. - Ta ewakuacja pokazała, że przy obecnym poziomie współpracy wśród państw członkowskich UE nie ma już ewakuacji de facto narodowych, jest ewakuacja europejska - zaznaczył.
PAP, arb