"Breivik jest w stanie wojny". Nie wie ilu zabił

Dziwi się, że żyje
Przed atakami Breivik zażył "pewne leki", aby być silnym i czujnym. Myślał jednak, że zostanie wcześniej powstrzymany i zabity podczas piątkowego ataku lub w poniedziałek w drodze do sądu na pierwsze przesłuchanie. Jest także zdziwiony, że udało mu się osiągnąć swoje cele - powiedział prawnik. W jego relacji, Breivik uważa, że przygotowana przez niego "operacja" przebiega zgodnie z planem. 32-latek nie był świadomy, ile osób zginęło w podwójnym zamachu, o co pytał obrońcę.
Policja wątpi w "dwie komórki"
Breivik utrzymuje również, że należy do antyislamskiej sieci, która ma dwie grupy w Norwegii i kilka poza granicami kraju. - Mówi o dwóch komórkach w Norwegii oraz o kilku komórkach za granicą - wyjaśnił Lippestad. Norweska policja i eksperci wątpią jednak w taką wersję - pisze agencja Reutera. W poniedziałek przed sądem 32-letni Norweg mówił, że w jego organizacji "są dwie komórki", chociaż podczas wcześniejszych policyjnych przesłuchań i rozmów z adwokatem twierdził, że działał sam. Według Breivika, poniedziałkowe posiedzenie sądu odbywało się za zamkniętymi drzwiami, aby uniemożliwić sprawcy zamachu wysłanie sygnałów do innych "komórek".
Urodzony w 1964 r. Lippestad bronił prawicowego zabójcy 15-letniego Benjamina Hermansena, którego ojciec był Afrykaninem. W 2002 r. sprawca tego morderstwa na tle rasowym został skazany na 17 lat pozbawienia wolności.
32-letni Norweg Anders Behring Breivik w poniedziałek przyznał się przed sądem do przeprowadzenia ataku w Norwegii. Nie uznał się jednak za winnego popełnienia przestępstwa. Na wyspie Utoya Breivik zastrzelił 68 osób. Osiem osób poniosło śmierć w ataku bombowym przeprowadzonym przez niego w dzielnicy rządowej w Oslo.
Breivik może dostać maksymalnie 30 lat
zew, PAP