Na pocieszenie kolejny zwycięski Grunwald

Na pocieszenie kolejny zwycięski Grunwald

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pisze te słowa w piątek, gdy wynik nie jest jeszcze przesądzony. Co prawda wszystko wskazuje na to, że powinniśmy wygrać choćby jakiś niemiecki głowonóg przewidywał inny wynik. Żaden też sędzia też nie będzie w stanie wypatrzyć rezultatu. Tu sędzią jest historia i ona jest po naszej stronie. Od sześciuset lat.
Choć obawy pozostają, bo Komorowski po coś udał się pod Grunwald. Czy nie aby po to, by wypatrzyć wynik w celu podlizania się Niemcom? Chociaż nie można wykluczyć, że zadanie Komoruskiego polega na tym, by ukryć fakt, że prawdziwym zadaniem pułków smoleńskich było skrytobójcze zgładzenie polskiego króla i całego kwiatu polskiego rycerstwa. A Tusk? Mówią ludzie, że jego prapradziadek walczył po stronie Krzyżaków. A ci co są za usunięciem krzyża sprzed pałacu stoją tam, gdzie stali Krzyżacy.

No, ale powinno się udać, bo prezes Kaczyński czuwa i nie pozwoli na wypaczenie wyniku.

Szkoda tylko, że za dwa lata na EURO 2012 żadnym sposobem nie da odnieść podobnego sukcesu.

Nie pomoże ani Litwa ani czescy najemnicy ani Tatarzy. Nawet pomoc z Francji w postaci rodaka Obraniaka nie zda się na nic.
Niestety, zakończone właśnie mistrzostwa globu wykazały, że piłka europejska dominuje. Niby powinno to nas, europejczyków pełną gębą (szczególnie od momentu euro parady) napawać dumą ale jakoś nie cieszy.

Ile byśmy dali, gdyby mistrzostwa zdominowały reprezentacje krajów Afryki, Azji czy Ameryki Południowej! Gdyby w pierwszej rundzie odpadły Hiszpania, Holandia, Niemcy… Niestety, oni za dwa lata będą równie mocni.

A aktualni słabeusze jak Francja, Włochy czy Anglia zrobią wszystko, by się odkuć na najbliższej ważnej imprezie.
Zapewne też Słowacja czy Słowenia nie będą mieli baczenia na słowiańską solidarność. Podobnie jak Serbowie, Rosjanie czy Chorwaci.

Może się okazać, że Niemcy, którzy na Mundialu mieli najbardziej perspektywiczną drużynę zdobędą u nas mistrzostwo kontynentu i w ten sposób odegrają się za Grunwald. I to wszystko na nasz koszt. W przenośni i dosłownie.

A my możemy nawet nie wyjść z grupy niczym RPA. Tyle, że u nich wuwuzele umilkły a u nas dopiero się rozpoczyna – polityczny jazgot nakręca się i będzie tak aż do wyborów w 2011 r. W każdym razie igrzysk nam nie zabraknie.

A ja ciągle będę wspominał mundial w 1974 r. i zwycięstwa nad Argentyną, Włochami i Brazylią, gdy Grzegorz Lato został królem strzelców. Było to za Edwarda Gierka, dzisiaj to nie grzech przypominać, bo jak wiadomo I sekretarz był patriotą i budował potęgę Polski. Fakt, w 1974 się udało. Czułem, nawet stojąc w kolejce za kiełbasą, że mieszkam w kraju mocarstwowym, przynajmniej w piłce nożnej. I chyba nie doczekam się już podobnego wzmożenia naszej potęgi. Pozostaje cieszyć się kolejnym naszym zwycięstwem pod Grunwaldem. Dobre i to.


Ostatnie wpisy

  • "Niezwykle atrakcyjny" 11 listopada8 lis 2011W Warszawie zapowiadają się "atrakcje", jakich chyba nigdy dotąd nie odnotowano przy okazji Narodowego Święta Niepodległości. Szkoda tylko, że w tym zdaniu niezbędny jest cudzysłów.
  • Rozkaz: nie chwalić się11 sie 2011Inauguracja kampanii wyborczej Partii Przewodniej przeszła niezauważona -  afera wyborcza w Wałbrzychu i raport posła Andrzeja Czumy okazały się znacznie bardziej interesujące dla mediów. Na dodatek okazało się, że w czasie kampanii będzie jednak...
  • Kaczyński i pięćset kobiet20 lip 2011Sensacyjna wiadomość całkiem niedawno obiegła kraj - Jarosław Kaczyński, znany z zatwardziałego starokawalerstwa i ogólnej wstrzemięźliwości jeśli chodzi o kobiety, miał się spotkać nie z jedną, ba nawet nie z dwiema, ale od razu z pięciuset...
  • Kolczyk zamiast sierpa9 lip 2011Grzegorz Napieralski w swoim gabinecie zajęty był ważnymi dla partii sprawami - konkretnie ćwiczył przed lusterkiem swoje słynne uśmiechy. Był w tym mistrzem, ale wiedział, że nie wolno absolutnie zaniedbać niczego. Wybory zbliżały się szybkimi...
  • Uratuje nas koniec świata?25 cze 2011Nie tylko nadchodząca wielkimi kroki prezydencja, ale również kilka innych spraw spowodowało, że premier zaprosił do swojego gabinetu ministra Radka (dla przyjaciół Radosława) Sikorskiego. Donald Tusk zaczął od kwestii, która go niezmiernie...