W trzecią rocznicę rządów PO w życie weszła ustawa, która uczyniła z palaczy obywateli drugiej kategorii (przynajmniej w miejscach publicznych). Już wkrótce zakaz może zostać zresztą rozszerzony, ponieważ pomysły by zakazać palenia np. we własnych samochodach jeszcze nie zyskały poparcia tylko dlatego, że uznano, iż na tak radykalne kroki jest jeszcze zbyt wcześnie.
Oczywiście ochrona biernych palaczy to pretekst – niech dowodem będzie to, że szykuje się zakaz używania e-papierosów, które zupełnie nie szkodzą otoczeniu! W takich np. Niemczech, które ze względu na swoją tradycję przodują w higienicznych rozwiązaniach, zakazane jest nawet tworzenie lokali wyłącznie dla palaczy, gdzie mogliby się dobrowolnie spotykać, choćby w gronie miłośników cygar. Warto przy tej okazji przypomnieć patrona totalitarystów-higienistów z różnych zresztą partii (bo to akurat łączy ponad podziałami): Adolf Hitler był wegetarianinem, radykalnym przeciwnikiem palenia i zwolennikiem zdrowego trybu życia, a szeroko rozumiana higiena, masowy sport i ogólnie tężyzna fizyczna stała się oficjalną doktryną państwową. Kto wie – może jednak uczniowie przerosną mistrza – i stworzą Centralne Biuro Antynikotynowe, o którego agentach będzie można bez żadnej przesady mówić, że węszą za przestępcami. Oczywiście powinni mieć możliwość uciekania się do prowokacji poprzez tzw. częstowanie kontrolowane, np. w pubie.
Wszystko to układa się w logiczną całość.
Niedawno pisałem o akcji na zamówienie polityczne przeciwko dopalaczom. Akcja odbyła się na „granicy prawa”, co przyznawał sam premier, choć faktycznie prawo zostało naruszone m.in. prawo do swobody gospodarowania. O tym, że służby jawne tajne i dwupłciowe mają nieograniczony dostęp do danych na temat naszych połączeń telefonicznych i miejsc, gdzie się (z telefonem) poruszamy, pisałem poprzednio.
Warto przypomnieć, że kilka miesięcy temu premier Tusk musiał chyłkiem się wycofywać z pomysłów „rejestrowania” niewygodnych stron, pod pretekstem walki z pedofilią, bo na szczęście obudzili się internauci i zrobił się raban, więc tym razem cenzury nie udało się wprowadzić ale… Zresztą w cenzorskich zapędach rząd ma godnych partnerów w postaci polityków PiS. Całkiem niedawno partia Jarosława Kaczyńskiego domagała się cenzurowania i ścigania internautów, posługujących się „mową nienawiści” wobec tej partii.
W niektórych krajach w tym np. w ojczyźnie Orwella, już teraz prawnie reguluje się zawartość soli w potrawach. W kilku krajach pojawiły się zakazy korzystania z solariów przez osoby niepełnoletnie. U nas jeden z posłów PiS tak się zapatrzył na europejskie wzorce, że zaproponował przeniesienie tego ostatniego rozwiązania na polski grunt, a nawet twórczo je rozwinął, proponując by w stosunku do osób dorosłych wprowadzić specjalną rejestrację mającą limitować czas korzystania z naświetlania. Ponieważ nadmierne opalanie na plaży też może być szkodliwe, należy spodziewać się kolejnych pomysłów…
O obywateli „troszczy” się też rząd. Właśnie przyjęto projekt nowej ustawy o Systemie Informacji Oświatowej. System będzie zbierał wszystkie możliwe dane, od imienia i nazwiska, przez PESEL, klasę, do której chodzi uczeń, po wyniki każdego kolejnego egzaminu. Podobnie będzie z nauczycielami.
Permanentna inwigilacja rodem z „Seksmisji” to przy tym wszystkim niewinna troska o dobre samopoczucie obywateli.
PS.
Przed niedzielnymi wyborami przypomnę wiersz nieocenionego mistrza Konstantego. Doceńmy tych, którzy w czasie kampanii nieba by nam przychylili, nie mówiąc o odpowiednich dostawach śniegu dla uciechy naszych dzieci w czasie nadchodzącej zimy.
Zima z wypisów szkolnych
Któż to tak śnieżkiem prószy z niebiosów?
Dyć oczywiście pan wojewoda;
módl się, dziecino, z całą krainą -
niech Bóg mu siły doda;
śnieżku naprószył, śnieżek poruszył
dobry pan wojewoda.
A któż na szybach maluje kwiaty,
czy mróz, czy mróz, dziecino?
Nie, to rączuchną dla siebie, żabuchno,
starosta ze starościną;
srebrzyste prążki, listki, gałązki
dla ciebie, dziwna dziecino.
A któż te śliczne zawiesił sople
za oknem u okapu?
Czy może także mróz niedobry
swą fantastyczną łapą?
Bie, moje złoto, to referenci,
podkierownicy, nadasystenci
nocą nie spali, hurra! wołali,
sople poprzyklejali.
Hej, tam w Warszawie jest pan minister
siwy i taki miły,
przez okno rzuca spojrzenia bystre,
bo chce, by dla ciebie były
zimą sopelki, śniegi i lody:
wszystkie zimowe wygody.
Jeżeli tedy sanki usłyszysz
i dzwonki ich tajemnicze,
wiedz: to minister w skupionej ciszy
nacisnął taki guziczek,
że gwiazdki dzwonią i gwiazdki lśnią
nad miastem i nad wsią.
Konstanty Ildefons Gałczyński
1936
Wszystko to układa się w logiczną całość.
Niedawno pisałem o akcji na zamówienie polityczne przeciwko dopalaczom. Akcja odbyła się na „granicy prawa”, co przyznawał sam premier, choć faktycznie prawo zostało naruszone m.in. prawo do swobody gospodarowania. O tym, że służby jawne tajne i dwupłciowe mają nieograniczony dostęp do danych na temat naszych połączeń telefonicznych i miejsc, gdzie się (z telefonem) poruszamy, pisałem poprzednio.
Warto przypomnieć, że kilka miesięcy temu premier Tusk musiał chyłkiem się wycofywać z pomysłów „rejestrowania” niewygodnych stron, pod pretekstem walki z pedofilią, bo na szczęście obudzili się internauci i zrobił się raban, więc tym razem cenzury nie udało się wprowadzić ale… Zresztą w cenzorskich zapędach rząd ma godnych partnerów w postaci polityków PiS. Całkiem niedawno partia Jarosława Kaczyńskiego domagała się cenzurowania i ścigania internautów, posługujących się „mową nienawiści” wobec tej partii.
W niektórych krajach w tym np. w ojczyźnie Orwella, już teraz prawnie reguluje się zawartość soli w potrawach. W kilku krajach pojawiły się zakazy korzystania z solariów przez osoby niepełnoletnie. U nas jeden z posłów PiS tak się zapatrzył na europejskie wzorce, że zaproponował przeniesienie tego ostatniego rozwiązania na polski grunt, a nawet twórczo je rozwinął, proponując by w stosunku do osób dorosłych wprowadzić specjalną rejestrację mającą limitować czas korzystania z naświetlania. Ponieważ nadmierne opalanie na plaży też może być szkodliwe, należy spodziewać się kolejnych pomysłów…
O obywateli „troszczy” się też rząd. Właśnie przyjęto projekt nowej ustawy o Systemie Informacji Oświatowej. System będzie zbierał wszystkie możliwe dane, od imienia i nazwiska, przez PESEL, klasę, do której chodzi uczeń, po wyniki każdego kolejnego egzaminu. Podobnie będzie z nauczycielami.
Permanentna inwigilacja rodem z „Seksmisji” to przy tym wszystkim niewinna troska o dobre samopoczucie obywateli.
PS.
Przed niedzielnymi wyborami przypomnę wiersz nieocenionego mistrza Konstantego. Doceńmy tych, którzy w czasie kampanii nieba by nam przychylili, nie mówiąc o odpowiednich dostawach śniegu dla uciechy naszych dzieci w czasie nadchodzącej zimy.
Zima z wypisów szkolnych
Któż to tak śnieżkiem prószy z niebiosów?
Dyć oczywiście pan wojewoda;
módl się, dziecino, z całą krainą -
niech Bóg mu siły doda;
śnieżku naprószył, śnieżek poruszył
dobry pan wojewoda.
A któż na szybach maluje kwiaty,
czy mróz, czy mróz, dziecino?
Nie, to rączuchną dla siebie, żabuchno,
starosta ze starościną;
srebrzyste prążki, listki, gałązki
dla ciebie, dziwna dziecino.
A któż te śliczne zawiesił sople
za oknem u okapu?
Czy może także mróz niedobry
swą fantastyczną łapą?
Bie, moje złoto, to referenci,
podkierownicy, nadasystenci
nocą nie spali, hurra! wołali,
sople poprzyklejali.
Hej, tam w Warszawie jest pan minister
siwy i taki miły,
przez okno rzuca spojrzenia bystre,
bo chce, by dla ciebie były
zimą sopelki, śniegi i lody:
wszystkie zimowe wygody.
Jeżeli tedy sanki usłyszysz
i dzwonki ich tajemnicze,
wiedz: to minister w skupionej ciszy
nacisnął taki guziczek,
że gwiazdki dzwonią i gwiazdki lśnią
nad miastem i nad wsią.
Konstanty Ildefons Gałczyński
1936