Mija rok od czasu, gdy – na mocy rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej – obowiązkowe prace domowe zniknęły ze szkół podstawowych. Teraz głos w sprawie zabrali nauczyciele, którzy oceniają wprowadzoną zmianę.
Rewolucja MEN w pracach domowych. Nauczyciele reagują
– Dzieci w różnym tempie się uczą, w różnym nabywają umiejętności, więc moim zdaniem prace domowe są po prostu niezbędne – mówi w rozmowie z RMF FM nauczycielka klas 1-3 w szkole podstawowej w Skierniewicach. Inna nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej zauważa, że „bez odrabiania lekcji dzieci tracą systematyczność, umiejętność prawidłowej kaligrafii i prawidłowego kreślenia liter”. – Nie da się tej umiejętności nabyć, ćwicząc tylko i wyłącznie na lekcji – podkreśla wychowawczyni.
Nauczycielka ze Skierniewic zaznacza także, że spotyka się z różnymi opiniami rodziców ws. braku prac domowych. Część z nich cieszy się z takiego rozwiązania, a inni mają postulować o to, aby prace domowe wróciły.
– Rodzice często sami drukują karty pracy, zakładają zeszyty i pracują z dziećmi. W najmłodszych klasach uczniowie kończą po czterech, pięciu godzinach, więc jeśli nie mają dodatkowych zajęć, to rodzice wolą, żeby pożytecznie spędzili czas nie przed ekranem telefonu czy telewizora – relacjonuje.
Boom na korepetycje? „Nie powinny być elementem wiodącym”
Dyrektor SP nr 1 w Skierniewicach zauważa, że coraz więcej uczniów korzysta z korepetycji. – To widać po rozmowach nauczycieli, którzy mają coraz więcej zapytań od rodziców, czy zgodziliby się na korepetycje – mówi RMF FM Roman Czyżewski.
– Decydują się na nie rodzice uczniów, którzy chcą, żeby dzieci trafiły do dobrych szkół, a później otworzyły sobie drogę na renomowane uczelnie. To powoduje, że tworzy się przepaść między tymi, którzy korzystają z ogólnego systemu, a tymi, którzy korzystają z płatnych lekcji. Oczywiście wiem, że korepetycje są i były, ale nie powinny być elementem wiodącym – podsumowuje. W jego opinii zadania domowe w zmienionej formie powinny zostać przywrócone.
Czytaj też:
Szczegóły reformy programowej szefowej MEN. Będą nowe przedmioty, zmienią się godziny nauczaniaCzytaj też:
Zaskarżyli do Strasburga głośny pomysł MEN. Nowacka odbija piłeczkę: Kościół postawił weto
