Generał przyznał, że po mianowaniu Antoniego Macierewicza na stanowisko szefa MON miał co do niego spore nadzieje, które wiązał z zapowiedziami „przerwania kręgu niemocy” w armii. Podkreślił też, że minister może poszczycić się piękną kartą opozycyjną w PRL. – Macierewicz na początku dobrze zdiagnozował sytuację i ściągnął na wiceministrów także młodych kompetentnych ludzi jak np. Tomasza Szatkowskiego – wskazał Polko.
Zdaniem generała dalej nie było już jednak tak kolorowo – nie zmienił się system dowodzenia armią, a MON nie jest w stanie zrealizować zakupów uzbrojenia. Gen. Polko wskazał też na inny problem – jego zdaniem Macierewicz „bardzo przedmiotowo traktuje swoich podwładnych”, nawet tych, których sam wyznaczył na stanowiska. – Upokarza ich godzinami. Każe im wyczekiwać w sekretariacie, a później generałów nie przyjmuje minister, ale ktoś inny. Zmieniane są też terminy spotkań. A nawet jeśli są jakieś ustalenia, to późniejsze decyzje MON i tak są inne, bo jakiś Misiewicz wie lepiej. To nie jest profesjonalne zarządzanie – wyliczał generał.
Roman Polko przyznał, że nie wie, co się dzieje z Antonim Macierewiczem, ale jego zdaniem nie jest on w stanie skutecznie kierować nowoczesną armią. – Jego zapowiedzi były dobre, a skoro wymienił kadry i nie dobrał sobie odpowiednio niektórych ludzi, nikomu nie wierzy i wszystko scentralizował, to pokazuje, że nie ma żadnych zdolności do budowania – podkreślił generał. Wskazał też, szef MON myśli stereotypami i nie akceptuje tego, że ktoś może mieć inne zdanie i pomysły.