Biesiada Łowicka jest co roku ogromnym wydarzeniem w regionie. Impreza tradycyjnie zaczyna się mszą świętą, po której uczestnicy jadą do amfiteatru, gdzie wręczana jest nagroda „Łowicka Róża”. W ramach biesiady organizowane są również koncerty zespołów ludowych i disco polo oraz targ, na którym sprzedawane są regionalne przysmaki i alkohol. Ku zdziwieniu uczestników, w tym roku na wydarzeniu pojawili się również celnicy.
Pracownicy łódzkiego Urzędu Celno-Skarbowego zarekwirowali około 20 litrów alkoholu, który był sprzedawany przez Koło gospodyń wiejskich. Urzędnicy twierdzą, że kobiety sprzedawały alkohol bez znaków akcyzowych. – Zebrane w tej sprawie materiały przekażemy do odpowiedniej komórki dochodzeniowo-śledczej. Nie wiadomo, jak sprawa się zakończy. Może trafić do sądu, może też zostać skierowany wniosek o dobrowolne poddanie się odpowiedzialności – wyjaśniła Beata Bińczyk z Łódzkiego Urzędu Celno-Skarbowego.
Starosta Krzysztof Figat twierdzi, że działania celników były przesadzone. – Od 20 lat alkohol był sprzedawany w takiej formie. Te kobiety przyjeżdżają, by pokazać ludziom jak smakują lokalne pierogi, gołąbki, przyjeżdżają też z nalewkami. Nie robią ich na skalę masową. Czy to takie wielkie przestępstwo? – zastanawiał się. Za popełniony czyn gospodyniom grozi kara od 200 do nawet 40 tysięcy złotych.