Smugi chemiczne, czyli inaczej chemtrails to efekt uboczny spalania paliwa lotniczego. Chyba każdy miał okazję zobaczyć charakterystyczne ślady na niebie po przelocie samolotu. W internecie można znaleźć wiele teorii spiskowych na ten temat. Jedna z nich mówi, że w ten sposób rozpylane są substancje mające szkodzić organizmom żywym.
Sprawą chemtrails zainteresowała się posłanka Kukiz'15 Barbara Chrobak, która 29 czerwca wysłała do ministra zdrowia i ministra środowiska interpelację w tej sprawie. „Zgłosili się do mnie obywatele zaniepokojeni procedurą rozpylania w atmosferze szkodliwych substancji z wnioskiem o podjęcie działań w kierunku wyjaśnienia, czy nad terytorium Polski odbywają się za wiedzą rządu programy modyfikacji pogody i zarządzania promieniowaniem słonecznym” – czytamy w interpelacji.
Powołuje się na zachodnie media
W dalszej części Barbara Chrobak wskazuje, że „obywatele, którzy obserwują to zjawisko, twierdzą, że proceder zabiegów geoinżynieryjnych odbywa się z różnym nasileniem przez większość dni w roku. Liczbę Polaków świadomych tych działań można szacować w dziesiątkach tysięcy, m.in. grupy na portalach społecznościowych i inne”. Posłanka w interpelacji przywołuje też materiały na temat chemtrails z zachodnich mediów. Przypomina relację byłego podoficera w siłach powietrznych USA Kristen Megan, która pracowała przy zaopatrzeniu w środki chemiczne lotnictwa. „Twierdzi ona, że tony aluminium, baru, strontu i innych substancji, z którymi miała do czynienia, są używane do rozpylania w atmosferze. Są też relacje pilotów, jednak do tej pory tylko anonimowe. Ted Gunderson, były wysokiej rangi agent FBI, również potwierdza zrzuty z samolotów nad terytorium Ameryki Północnej i Europy” – pisze Barbara Chrobak.
Posłanka broni swojej interpelacji
Wokół interpelacji nawiązującej do teorii spiskowych rozwinęła się dyskusja w sieci. Posłanka postanowiła dodać jeszcze kilka słów od siebie na Facebooku. „Szanowni komentujący szkoda, że nie wszyscy podpisują się z imienia i nazwiska. Widzę też, ze nie wszyscy rozumiecie istotę interpelacji, nie jest ona twierdzeniem tylko zadawaniem pytań. A pytania interpelacje kieruje się w głównej mierze na wniosek obywateli, właśnie takich jak Wy. Tych którzy przychodzą do posłów w różnych ważnych dla nich sprawach” – wyjaśniła. „Posłowie pytają a wyborcy otrzymują odpowiedź. Nie oceniam swoich wyborców ani osób, które przychodzą do mojego biura a traktuje ich z należytym szacunkiem. Jeżeli mają jakieś wątpliwości, pytania czy tez coś budzi ich niepokój to jestem po to aby to wyjaśniać właśnie poprzez interpelacje” – dodała.
Czytaj też:
Piloci „wylatali” na niebie penisa. Protestowali przeciw decyzji szefa