Wszystko wydarzyło się w nocy z 18 na 19 grudnia 2015 roku. Ludzie ówczesnego ministra obrony narodowej Antoniego Maciereiwcza – m.in. ówczesny szef Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek i rzecznik resortu Bartłomiej M. – weszli do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO. Wyłamano zamki, rozpruto kasy pancerne. Sąd uznał, że działania te były bezprawne.
Jak podaje Gazeta Wyborcza, generałowie Piotr Pytel i Krzysztof Dusza z Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO, którzy próbowali nie dopuścić do wejścia do centrum współpracowników Antoniego Macierewicza, zostali uniewinnieni. – Odwołanie oskarżonych z funkcji odbyło się z naruszeniem prawa. Nie było podstaw prawnych, by wkroczyć na teren Centrum – powiedział w uzasadnieniu sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Marek Celej.
Jak podaje TVN24, sąd oparł się na dwóch ekspertyzach prawnych, autorstwa zespołów renomowanych prawników z Polskiej Akademii Nauk oraz z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego z których wynika, iż CEK NATO było i jest instytucją międzynarodową, która nie podlega ministrowi obrony narodowej, a nawet premierowi.
Obrońca generałów Antoni Kania-Sieniawski powiedział w rozmowie z dziennikiem, że w przypadku uprawomocnienia orzeczenia, może być ono podstawą do postawienia zarzutów Antoniemu Macierewiczowi i jego urzędnikom. Prokuratura zapowiedziała już złożenie apelacji.
Czytaj też:
Kandydat na prezydenta USA oskarżany o molestowanie. Za zarzutami stoją internetowi trolle?