Przypomnijmy, że w Polsce obowiązuje całkowity lockdown. Nie działa większość branż, szkoły, przedszkola i żłobki, a pracodawcy kierują swoich pracowników na pracę zdalną. Jednocześnie, rząd nie zdecydował się na całkowite zamknięcie kościołów, co spotkało się z dyskusją w przestrzeni publicznej. Przypomnijmy, że w kościołach obowiązują limity wiernych – jedna osoba na 20 metrów kwadratowych.
Do sporu wokół otwartych kościołów odniósł się w rozmowie z Wirtualną Polską prymas Wojciech Polak. – Kościołów zamykać nie trzeba, trzeba natomiast bezwzględnie przestrzegać obostrzeń i w tej kwestii nie ma dyskusji – powiedział.
Msza online gorsza od obecności w kościele?
– Jeśli ktoś nie czuje się na siłach, obawia się o swoje zdrowie, czy też z powodu obowiązujących limitów dotyczących liczby wiernych na liturgii nie będzie mógł w niej uczestniczyć, może przeżywać święta w swoim domu. Musimy jednak pamiętać, że wiele osób zostało już zaszczepionych i wielu mamy ozdrowieńców. Dlaczego nie mielibyśmy im umożliwić uczestnictwa w liturgii w świątyniach? – pyta.
Dopytywany, w czym uczestnictwo we mszy świętej transmitowanej online jest gorsze od obecności w kościele, prymas przyznał, że „łaska nie jest ograniczona miejscem”. – Faktem jest jednak, że oglądanie mszy św. w telewizji czy internecie nie jest tym samym co bezpośrednie uczestnictwo, które domaga się fizycznej obecności wiernych w miejscu sprawowania liturgii. Pierwszeństwo ma oczywiście żywa, indywidualna bądź wspólnotowa modlitwa, w której transmisja ma jedynie pomóc. Zachęcamy do udziału w transmisjach ze względu na aktualnie panującą sytuację epidemiczną, ale jednocześnie przypominamy wiernym o ogromnym znaczeniu i wartości liturgii sprawowanej w kościele – dodał.
Kościół solidaryzuje się z Polakami? Prymas nie ma wątpliwości
Prymas był także pytany, czy zamknięte kościoły nie byłyby wyrazem solidarności z rodakami i branżami, które od roku zmagają się z gospodarczymi skutkami pandemii. – Solidarność w tych trudnych czasach jest bardzo potrzebna. Dziś jej wyrazem ze strony Kościoła jest przyjęcie ograniczeń wynikających z rozporządzeń rządowych, a także restrykcyjne ich przestrzeganie – odniósł się Polak.
Dopytywany z kolei o rosnącą liczbę apostazji stwierdził, że „to nie przejaw buntu, ale to coś znacznie poważniejszego – to wyparcie się Boga”. – To odrzucenie Boga, a nie księdza czy biskupów. To nie jest zwyczajne wypisanie się z Kościoła, tak jak można wypisać się z jakiegoś kursu czy stowarzyszenia. Czytałem świadectwa osób, które dokonały apostazji i ich odejście zawsze boli, niezależnie od motywacji – ocenił.