Ministerstwo Obrony Holandii poinformowało, że w poniedziałek 13 lutego został uruchomiony alert szybkiego reagowania. Procedura została uruchomiona w odpowiedzi na niezidentyfikowane samoloty zbliżające się do granic NATO ze strony granicy Polski z Kaliningradem. W związku z tym zostały poderwane holenderskie myśliwce F-35, które stacjonują w Polsce.
Trzy rosyjskie samoloty przy granicy z Polską. Morawiecki reaguje
Mateusz Morawiecki pytany o zdarzenie stwierdził, że jest to dowód na to, że Władimir Putin oraz Kreml będą się posuwali do kolejnych prowokacji. – Będą sprawdzali czujność, będą weryfikowali spójność i jedność sojuszu transatlantyckiego. Z tego powodu musimy zachowywać spokój i reagować w sposób błyskawiczny, ale uzgodniony z sojusznikami – zaznaczył premier. Szef polskiego rządu zapewnił, że po raz kolejny wszystkie procedury zadziałały prawidłowo.
Premier o zagrożeniu ze strony Putina
Polityk Prawa i Sprawiedliwości przypomniał, że podobnie wszystko działo się zgodnie z przyjętymi normami w przypadku incydentu w Przewodowie, do którego doszło 15 listopada. Podczas ostrzału rakietowego na polskie terytorium, blisko granicy polsko-ukraińskiej w Przewodowie spadł pocisk, w wyniku czego zmarły dwie osoby. – Wtedy również podejmowaliśmy właściwe decyzje razem z naszymi sojusznikami – dodał Mateusz Morawiecki.
W ocenie premiera „każdy musi zdać sobie sprawę i być świadomy zagrożenia rosyjskiego”. – Ono jest, ono niestety będzie tak długo dopóki konflikt na Ukrainie nie zakończy się zwycięstwem Ukrainy – podsumował szef rządu.
Czytaj też:
Grupa Wagnera sprawia kłopoty. Kreml będzie musiał zająć się ważną kwestiąCzytaj też:
Mateusz Morawiecki nie zostawił suchej nitki na spocie PO. „Zmanipulowany”