Jest rekonstrukcja głośnego wypadku na A1. Pasażerowie Kii byli bez szans?

Jest rekonstrukcja głośnego wypadku na A1. Pasażerowie Kii byli bez szans?

Rekonstrukcja wypadku na A1
Rekonstrukcja wypadku na A1 Źródło: YouTube / Bitwy Drogowe
Do sieci trafiła rekonstrukcja szeroko komentowanego wypadku drogowego, w którym zginęła 3-osobowa rodzina. Na nieoficjalnym materiale widzimy, jak mogły wyglądać jej ostatnie chwile.

W poniedziałek 9 października w serwisie YouTube pojawiła się komputerowa rekonstrukcja wydarzeń z 16 września, w któych śmierć poniosły trzy osoby. Chodzi o głośne zderzenie BMW z Kią, po którym domniemany sprawca wypadku uciekł z kraju.

Symulacja wypadku na A1

Symulację tego zdarzenia zamieszczono na kanale Bitwy Drogowe. Kluczowego materiału wideo do analizy dostarczyli internauci, prowadzący kanał na YouTube pod nazwą Bandyci Drogowi. Jak czytamy w opisie, cała rekonstrukcja została opracowana na podstawie „ogólnie dostępnych informacjach znalezionych w sieci, materiałach uzyskanych od osób postronnych oraz na bazie własnych ustaleń, opierając się o szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia”.

Na wstępie przypomniano, że chodzi o wypadek, do którego doszło na autostradzie A1 pomiędzy 338. a 339. km drogi. Dodano, że w zdarzeniu drogowym uczestniczył pojazd BMW serii 8 Gran Coupe oraz Kia Proceed. Ten pierwszy pojazd miał poruszać się z prędkością co najmniej 253 km/h. Jak podkreślają eksperci, nawet ta prędkość przekracza dopuszczalną o ponad 110 km/h. Wartość wyjściowa mogła przy tym przekraczać 300 km/h, co pasuje bardziej do toru wyścigowego, a nie zwykłej drogi.

Długość toru hamowania ustalona przez firmę Crashlab.pl miała wynosić prawie 170 m. – Nawet na wstępnym etapie analizy, biorąc pod uwagę dostępne dane i ślady na miejscu zdarzenia, można stwierdzić, iż kierujący pojazdem bmw popełnił błąd. Można mówić o błędzie rażącym, mającym bezpośredni związek nie tylko z zaistnieniem wypadku, lecz również z jego skutkami – komentował ekspert Rafał Bielnik z Crashlab.pl w rozmowie z „Faktem”.

Rodzina z Kii mogła nie przeżyć, nawet gdyby nie było pożaru

Z analizy dostępnych informacji wynikało, że kierowca BMW widział jadący przed nim pojazd, migał światłami. Chciał w ten sposób skłonić go do zmiany pasa ruchu. Tak też się stało, ale z jakiegoś powodu pas zmieniło również BMW i do zderzenia doszło na środkowym z trzech pasów. Co ważne, BMW hamowało już na lewym pasie. Duża prędkość nie pozwoliła jednak uniknąć kontaktu między samochodami.

– Jazda z prędkością ponad 300 km/h stanowiła ewidentny błąd kierującego pojazdem bmw. Takim błędem byłaby nawet jazda z prędkością wyjściową 253 km/h. Rażący błąd popełniony przez kierującego samochodem bmw miał związek z zaistnieniem wypadku i bezpośrednio wpływał na skutki zdarzenia tj. potężną deformację pojazdu kia. Według nas kierujący samochodem kia nie popełnił błędu, mającego wpływ na zaistnienie wypadku – oceniał rozmówca „Faktu”.

Jak podkreślał ekspert z Crashlab.pl, pasażerowie auta marki Kia mogli nie przeżyć wypadku, nawet gdyby nie doszło do pożaru. Przy takiej różnicy prędkości, przeciążenia i siły działające na ludzi mogły skutkować rozległymi obrażeniami ciała. Zaznaczał jednak, że to zagadnienie z zakresu medycyny sądowej i nie zajmował się nim dłużej.

Czytaj też:
Sołtys Kuźnicy Starej o wypadku na A1. „Chcemy wiedzieć, jakie są powiązania”
Czytaj też:
Nowe fakty ws. wypadku na A1. Pasażerowie BMW przesłuchani 10 dni po tragedii

Opracował:
Źródło: Fakt