Pierwsze dzień pierwszego posiedzenia Sejmu X kadencji nie był wymarzony dla PiS. Elżbieta Witek, była marszałek Sejmu nasłuchała się o tym jak to przez cztery lata łamała zasady Sejmu zarządzając reasumpcje głosowań i kneblowała polityków opozycji odbierając im głos.
Gorzka porażka PiS
PiS w pierwszej kolejności zgłosiło Witek na stanowisko marszałka Sejmu. Najpewniej bez wiary, że wygra głosowanie ale dla podkreślenia, że to poważna kandydatka na wicemarszałka. W debacie nad kandydatami na marszałka – drugim był Szymon Hołownia -wystąpił tylko Grzegorz Braun, z Konfederacji który nie raz był wyrzucany z sali plenarnej przez Witek za odmowę noszenia maseczki w czasie pandemii. Wylał na byłą marszałek Sejmu wszystkie swoje żale, a nawet oskarżył ją o podżeganie do wojny (zapewne mając na myśli jej pozytywny stosunek do pomocy Ukrainie). Ugrupowań opozycyjnych specjalnie to nie wzruszyło.
W drugim głosowaniu, nad kandydaturami na wicemarszałków, gładko zostali wybrani wszyscy kandydaci: z KO (dwoje), PSL, Lewicy i Konfederacji. Tylko kandydatura Witek została odrzucona, mimo apelu prezydenta, by każdy klub sam wskazał kandydata na wicemarszałka – takiego jaki mu odpowiada. Po głosowaniu nad kandydaturę Witek z ław ugrupowań opozycyjnych dały się nawet słyszeć wiwaty. Wieczorem na wicemarszałka Senatu nie został wybrany Marek Pęk, choć pełnił tę funkcję w poprzedniej kadencji Senatu. A to oznacza, że proces rozliczeń z PiS już się rozpoczął.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.