Doświadczeni prokuratorzy
Śledztwo będzie prowadzone w sprawie sprowadzenia katastrofy i zbiorowego wypadku. Poprowadzą je prokuratorzy wydziału V śledczego katowickiej prokuratury. Jak wskazywała prok. Zuwała, tamtejszym prokuratorom pomogą osoby mające doświadczenie w podobnych sprawach, m.in. zdobyte w dochodzeniu po katastrofie w rudzkiej kopalni "Halemba" z 2006 r. Będą to m.in. śledczy gliwickiej prokuratury okręgowej, a także śląskiej policji.
Katowiccy śledczy twierdzą, że na podstawie dotychczasowych ustaleń nie sposób na razie domniemywać, co dokładnie stało się w rudzkiej części "Wujka". - Ekipa śledcza nie ma możliwości wejścia na miejsce zdarzenia z uwagi na panujące tam warunki. Wstrzymajmy się z wyciąganiem wniosków przynajmniej do pierwszych ustaleń śledztwa - zaapelował zastępca Prokuratora Okręgowego w Katowicach prok. Arkadiusz Kozłowski.
Nikt nie zacierał śladówProk. Kozłowski zaprzeczył przypuszczeniom, by ratownicy górniczy w "Wujku" mogliby chcieć próbować podczas akcji zacierać jakieś ślady. Wyjaśnił, że podczas akcji ratowniczej obok pomocy ludziom, ratownicy starają się zawsze wywieźć na powierzchnię jak najwięcej materiałów, które mogą pomóc w ustaleniu przyczyn zdarzenia.
Na pytanie o sygnały, że przed katastrofą ratownicy górniczy mieliby wietrzyć rejon ściany V, gdzie później zapalił się metan, prokuratorzy wskazali, że nie dotarły do nich dotąd takie informacje. Potwierdzili, że ratownicy znaleźli się wśród ofiar katastrofy, nie wiadomo natomiast czy pracowali podczas katastrofy przy wydobyciu czy zginęli później - już podczas akcji. Prok. Kozłowski zaznaczył, że weryfikacja informacji wszelkich informacji pracowników, m.in. jednego z ratowników, który przekazał redakcji regionalnej telewizji, że tego dnia przed katastrofą pracował przy wietrzeniu ściany V, zostanie w poniedziałek powierzona wydziałowi kryminalnemu Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.
Nagrania do sprawdzenia
Jednym z wątków śledztwa będzie sprawa doniesienia o fałszowaniu odczytów metanomierzy w "Wujku" jakie otrzymała w pierwszej połowie roku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a które zostało przekazane Okręgowemu Urzędowi Górniczemu w Katowicach i Komendzie Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Prok. Zuwała podkreśliła, że prokuratura wstępnie ustaliła dotąd m.in. że na podstawie doniesień w "Wujku" przeprowadzono sześć kontroli i żadna z nich nie potwierdziła nieprawidłowości. Zaznaczyła, że prokuratura nie otrzymała od policji ani ABW zawiadomienia w tej sprawie . Dodała również, że śląska policja nie dysponowała mającym dokumentować fałszerstwa amatorskim filmem, który - jak oceniła - "byłby jakimś istotnym dowodem". Jednym z pierwszych działań w ramach tego wątku ma być ustalenie tożsamości i przesłuchanie autora filmu.
W katastrofie w rudzkiej części "Wujka" zginęło 13 górników. W szpitalach przebywa łącznie 41 poparzonych osoby; stan 17 z nich jest ciężki. Katastrofę spowodował - według wstępnych ocen - zapłon metanu w wyrobisku. Na razie nie wiadomo co było jego przyczyną.PAP, arb