Dziennikarze pytali Kaczyńskiego na briefingu prasowym w Sosnowcu, dlaczego podczas jego podróży po Polsce nie ma przy nim takich polityków PiS jak Zbigniew Ziobro i Antoni Macierewicz. "Pan Ziobro prowadzi z wielką energią moją kampanię w różnych miejscach Polski, jest na dziesiątkach spotkań, trudno, abyśmy jeździli razem" - tłumaczył Kaczyński. Podkreślił jednak, że Ziobro - obecny eurodeputowany PiS - "nie należy do tych, którzy bezpośrednio współpracują, jeśli chodzi o organizowanie spotkań, czy o sprawy prasowe". "Nie jest specjalistą, natomiast jest bardzo popularnym politykiem" - dodał.
Kandydat PiS zapewniał, że również Macierewicz uczestniczy w jego kampanii, działając m.in. w swoim okręgu wyborczym i "w różnych innych miejscach". "Proszę nie budować sztucznych podziałów, ale też proszę nie decydować za mnie z góry o jakichś nominacjach, bo i takie sugestie ze strony części dziennikarzy - nielicznych muszę przyznać - słyszałem" - powiedział.
Kaczyński podkreślił, że "w tej kampanii uczestniczą wszyscy", także jego niedawni "krytycy wewnątrzpartyjni", tacy jak rzecznik prasowy sztabu Paweł Poncyljusz. "Uczestniczą też tacy, którzy zawsze byli przy mnie, a do takich należy Zbigniew Ziobro" - powiedział. Kandydat PiS przyznał, że jest zmęczony kampanią. "Każdy byłby zmęczony, ja jestem człowiekiem jak inni" - dodał.
Dziennikarze pytali również Kaczyńskiego o nieprzyjemne wypowiedzi niektórych uczestników jego spotkań wyborczych pod adresem dziennikarzy. To pytanie postawiono w kontekście podnoszonego przez kandydata PiS postulatu dotyczącego zakończenia wojny polsko-polskiej.
"Relacja między politykami to jest coś, na co mogę mieć wpływ, próbuję doprowadzić do tego, aby w tej sferze ta wojna się zakończyła albo przynajmniej złagodniała" - zadeklarował Kaczyński. "Chyba w jakiejś mierze mi się to udało, chociaż nie w stu procentach. Jeżeli chodzi o relacje między obywatelami a dziennikarzami, to proszę wybaczyć, ale to przekracza moje możliwości" - powiedział.PP / PAP