Ryszard Kalisz z SLD w rozmowie z Radiem Zet ocenił, że nie widzi żadnych przeszkód, by Krzysztof Piesiewicz startował w wyborach do Senatu. Pytany czy kontrowersyjne wydarzenia z udziałem Piesiewicza nie są taką przeszkodą, odparł, że "one nie były takie za bardzo przypadkowe".
Senator Krzysztof Piesiewicz zadeklarował w ubiegłym tygodniu chęć ponownego ubiegania się o mandat senatorski. - Jak otrzymam propozycję od Platformy Obywatelskiej, abym kandydował, chętnie to zrobię. Na razie nikt ze mną o tym nie rozmawiał, ale z rozmów np. z panem Andrzejem Halickim wynika, że nie ma żadnych przeciwwskazań - powiedział Piesiewicz.
Kalisz, pytany czy jego zdaniem Piesiewicz powinien kandydować w wyborach, podkreślił, że Piesiewicz jest "wyśmienitym parlamentarzystą, wybitnym adwokatem". - Nie ma żadnych przeszkód, żeby startował i mógł służyć swoją wiedzą i wrażliwością Polsce - dodał. Dopytywany o to, czy historie, które przydarzyły się senatorowi, a które nie są rozwiązane, nie są przeszkodą, Kalisz odparł, że historie te "pewnie będą rozwiązane". - Coraz więcej wiemy już o tych historiach. One nie były takie za bardzo przypadkowe - zaznaczył. Chodzi o ujawnienie w 2009 roku przez "Super Express" kontrowersyjnych zdjęć Piesiewicza w dwuznacznych sytuacjach - w konsekwencji ich ujawnienia senator zawiesił swoje członkostwo w Platformie.
Kalisz podkreślił, że zna Piesiewicza ponad 30 lat i uważa go za wspaniałego człowieka i wielkiego prawnika. Dodał, że incydent z udziałem senatora, zarówno jego zdaniem jak i w opinii Piesiewicza, "był trochę wykreowany". Dopytywany przez kogo, odparł, żeby tę kwestię na razie pozostawić, ponieważ ani on, ani Piesiewicz, nie mają dostatecznych dowodów w tej sprawie.PAP, arb