-Nas szokował pan – nie profesor tylko pan – Bartoszewski, który jeszcze niedawno, parę lat temu, nazwał nas Polaków bydłem. Nazwał nas dyplomatołkami. Wyzywał Polskę. Mówił o Polsce, że jest brzydka i głupia, że ma siedzieć cicho. Mówił o przywódcy największej partii opozycyjnej "hodowca zwierząt futerkowych". Więc ja po prostu zareagowałam – powiedziała Krystyna Pawłowicz reporterowi Superstacji.
– I to takie pouczanie, czy mam iść i na kogo głosować – uważam nie na miejscu. Po prostu dlatego, że osoba która obraża naród, obraża Polaków, nie ma prawa w ogóle pouczać. I jako obrażona, dotychczas nie przeproszona, w imieniu właśnie tego bydła o którym pan Bartoszewski był łaskaw powiedzieć – określiłam go pastuchem. Bo jeśli ktoś w ogóle o bydle mówi czy odnosi się do zoologi, do zwierząt, do ferm, to najlepszym określeniem jest pastuch – mówiła posłanka Krystyna Pawłowicz w rozmowie z dziennikarzem Superstacji.
Tak dzień wcześniej prof. Pawłowicz mówiła o Władysławie Bartoszewskim.Superstacja, ml
