Wśród dokumentów przejętych przez IPN z domu Kiszczaka znalazł się list od Janusza Korwin-Mikkego z 1991 roku. Polityk zarzucał Kiszczakowi, że „prawie połowa” Okrągłego Stołu to agenci generała. – Uważałem, że Kiszczak wykonał majstersztyk, bo zrobił Okrągły Stół i przekazał władzę swoim agentom – podsumował.
Korwin-Mikke stwierdził, że w 1988 roku Wałęsa "na polecenie bezpieki zrobił Solidarność bis".
– Podejrzewam, że z założycieli to niemal wszyscy byli agentami Kiszczaka. Te nazwiska warto teraz sprawdzić – zasugerował. Europoseł powiedział też, że jego zdaniem w szafie Kiszczaka znalezione zostały prawdziwe dokumenty. – O tym, że Wałęsa był agentem bezpieki, wiedziałem od 1981 roku, od pierwszego zjazdu Solidarności, gdzie jego koledzy mi bardzo staranie donieśli i udowodnili, że nim był – przekonywał.
Szafa Kiszczaka
Przypomnijmy, 16 lutego do domu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku wkroczył prokurator w towarzystwie pracowników Instytutu Pamięci Narodowej. Zabezpieczono dokumenty dot. tajnego współpracownika Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Bolek”, które to dokumenty Maria Kiszczak chciała sprzedać Instytutowi. Według relacji rzecznik prasowej IPN, wdowa po Czesławie Kiszczaku 16 lutego spotkała się m.in. z prezesem Instytutu i żądała 90 tys. złotych w zamian za przyniesione akta. Jako dowód na wagę posiadanych dokumentów przedstawiła "odręcznie kartkę papieru zatytułowaną „Informacja opracowania ze słów T.W. »Bolek« z odbytego spotkania w dniu 16.XI.1974 roku”. Dwie partie zabezpieczonych dokumentów zostały już udostępnione przez IPN.
IPN wydał w czwartek 25 lutego komunikat w sprawie ekspertyz dokumentów dotyczących tajnego współpracownika pseudonim „Bolek”. Poinformowano, że w związku z sugestiami Wałęsy, jakoby dokumenty były fałszowane, zostało wszczęte śledztwo.
TVP Info, Wprost.pl