Z kolei Paweł Międlar z zespołu prasowego KWP w Rzeszowie, powiedział PAP, że w Sanoku trwają przesłuchania uczestników spływu. "Postaramy zakończyć się je jeszcze dzisiaj, bo uczestnicy wypadku chcą wrócić do domów" - dodał.
Trzy kobiety utonęły, dwie osoby są poszukiwane, a kolejne dwie przebywają w szpitalu - to skutki wywrócenia się w sobotę dwóch łodzi na Sanie w Trepczy koło Sanoka.
Przed południem z Sanoka do Międzybrodzia wypłynęły cztery łodzie flisackie. Płynęło na nich, oprócz flisaków, 29 nauczycieli i pracowników z Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 w Kielcach.
Do wypadku doszło w Trepczy w pobliżu miejsca, gdzie Sanoczek wpada do Sanu.
Policja i straż pożarna nie chcą na razie wypowiadać się na temat przyczyn tragedii.
Nieoficjalnie mówi się, że jedna z łodzi uderzyła w kłodę, a w nią kolejna łódź. W sobotę San w okolicach Sanoka przekroczył stan ostrzegawczy, a nurt rzeki był bardzo rwący.
W kilkugodzinnej akcji ratowniczej brali udział m.in. strażacy, ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR, płetwonurkowie, policjanci. Użyto śmigłowca z Lotniczej Pogotowia Ratunkowego.
Przeszukiwany był ponad 20-kilometrowy odcinek rzeki i jej brzegów poniżej miejsca zdarzenia.
ss, pap