Jak powiedział, w trakcie prowadzonych przez policję czynności mężczyzna przyznał się do pobicia chłopca. Zaznaczył, że robił to od dłuższego czasu. "Półtora roku temu złamał dziecku rączkę, a w noc poprzedzającą tragedię miał tak mocno uderzyć Oskara w brzuch, że dziecko zaczęło krwawić" - mówił naczelnik. Dodał, że również matka chłopca przyznała się do jego bicia.
Policja zatrzymała również do wyjaśnienia dziadków Oskara, bo jak twierdzi Trzebski - chłopiec był bity również w ich obecności.
W czwartek rano piotrkowskie pogotowie poinformowało policję o zgonie chłopca. Nad ranem zostało one wezwane do jednego z mieszkań na ul. Piastowskiej w Piotrkowie Tryb. (Łódzkie) do czteroletniego chłopca. Mimo reanimacji, dziecko zmarło. Chłopiec miał liczne ślady obrażeń tułowia i twarzy mogące świadczyć o wcześniejszych przypadkach pobicia go. Do wyjaśnienia zatrzymano 24-letnia matkę Oskara, oraz jej 25-letniego konkubenta; w chwili zatrzymania byli oni trzeźwi. W mieszkaniu przebywało wtedy jeszcze jedno 9-miesięczne dziecko. Przewieziono je na obserwację do szpitala.
pap, ss