W poniedziałkowym „Newsweeku” ukazały się przeprosiny, pod którymi podpisał się redaktor naczelny tygodnika Tomasz Lis. Skierowane są do Krystyny Pawłowicz, byłej posłanki klubu Prawa i Sprawiedliwości, a obecnie sędzi Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o artykuł zatytułowany „Bulterierka Prezesa”.
Oświadczam, że w publikacji zawarto bezpodstawne i niezgodne z prawdą twierdzenia dotyczące pani Krystyny Pawłowicz. Ponadto oświadczam, że przedmiotowa publikacji zawiera nieprawdziwe informacje dotyczące życia prywatnego i rodzinnego powódki oraz ukazuje postać pani Krystyny Pawłowicz w sposób niezgodny z prawdą. (...). Wyrażam głębokie ubolewanie z powodu bezpodstawnego naruszenia dóbr osobistych Krystyny Pawłowicz i wprowadzenia czytelników w błąd – czytamy w oświadczeniu.
Przeprosiny to efekt wyroku sądu z 2017 roku, który nakazał zamieścić je na łamach tygodnika. Jednak przez trzy lata – podnosiła Pawłowicz w rozmowie z serwisem wPolityce.pl – nie mogła doczekać się publikacji.
Lis przeprasza Pawłowicz. „Nie wykonał wyroku. Sama opublikuję przeprosiny na jego koszt”
Krystyna Pawłowicz odniosła się do sprawy na Twitterze, stwierdzając, że choć przeprosiny zostały opublikowane, to nie zostało to zrobione poprawnie, tak jak zapisano w wyroku sądu.
Jego oświadczenie winno mieć wymiary 21 na 13 cm i czcionkę 14, a ma 6 na 9 cm i mini druczek. W tej sytuacji skorzystam z możliwości, jaką daje punkt 2. wyroku, tj. sama opublikuję przeprosiny Tomasza Lisa na jego koszt – napisała Pawłowicz.
Później w rozmowie z wPolityce.pl zapewniała jeszcze: – Tomasz Lis poniesie tylko dodatkowe koszty. Rozpocznę kolejną batalię o prawidłowe opublikowanie wyroku.
Czytaj też:
Krystyna Pawłowicz pochwaliła się talentem. „We wrześniu będzie na aukcji”