Od niedzieli na Kubie mają miejsce antyrządowe protesty. To widok nietypowy dla tego zarządzanego przez komunistów kraju. BBC podaje, że w niedzielę zgłoszono rekordową liczbę zakażeń koronawirusem i zgonów w kraju, a wśród mieszkańców Kuby narasta frustracja z powodu braku dostępu do szczepionek.
W kraju rośnie również gniew spowodowany sytuacją gospodarczą. W wyniku pandemii i amerykańskich sankcji, z którymi nie radzi sobie rząd, Kuba doświadcza poważnej recesji. Gospodarka tego kraju skurczyła się w ubiegłym roku o niemal 11 proc.
Za zajścia, rząd Kuby obwinia USA, które jego zdaniem prowokują demonstrantów do działań przeciwko komunistycznej władzy. Na ulicach przewracane są policyjne radiowozy i plądrowane państwowe sklepy – donosi BBC. Ludzie krzyczą: „Precz z dyktaturą”.
Biden: Naród kubański odważnie broni podstawowych i powszechnych praw
W poniedziałek 12 lipca do sprawy kubańskich protestów odniósł się prezydent USA Joe Biden w oficjalnym oświadczeniu opublikowanym na stronach Departamentu Stanu.
„Opowiadamy się po stronie Kubańczyków, którzy głośno wzywają do wolności i uwolnienia od tragicznego uścisku pandemii oraz od dziesięcioleci represji i cierpień gospodarczych, za które odpowiedzialny jest autorytarny reżim Kuby” – czytamy w oświadczeniu. „Naród kubański odważnie broni podstawowych i powszechnych praw. Prawa te, w tym prawo do pokojowego protestu i prawo do swobodnego decydowania o własnej przyszłości, muszą być przestrzegane” – podkreślił prezydent USA.
Biden zaapelował też bezpośrednio do kubańskich władz. „Stany Zjednoczone wzywają reżim kubański, aby wysłuchał swoich obywateli i służył ich potrzebom w tym ważnym momencie, zamiast się bogacić” – wzywa prezydent USA.
Czytaj też:
Była ambasador USA w Polsce o „Lex TVN”. Krok w stronę „korupcji i oligarchii”