O dymisji wiceminister Anny Korneckiej powiadomił rzecznik rządu. Jako oficjalny powód decyzji podano „niezadowalające tempo prac nad kluczowymi projektami Polskiego Ładu w zakresie ułatwienia budowy domów 70m2 oraz zakupu mieszkań bez wkładu własnego”. Dymisja wiceminister zbiegła się jednak w czasie z jej bardzo krytyczną wypowiedzią na temat sztandarowego programu PiS, jakim jest Polski Ład.
We wtorek 3 sierpnia Anna Kornecka mówiła w TVN24: „Czuję się w obowiązku, żeby protestować i sygnalizować, jeżeli podejmowane są decyzje, które potencjalnie – potencjalnie, bo jeszcze nie mamy ostatecznej treści ustawy w parlamencie – mogą szkodzić dużej liczbie Polaków”. Wiceminister dowodziła m.in., że „wszystkie wyliczenia pokazują, że nawet podatnicy ci najmniejsi (...) na tych rozwiązaniach tracą. Tracą bardzo wiele, bo to nie jest 50-100 zł miesięcznie, to są bardzo często kwoty w tysiącach”. Wcześniej podobne zastrzeżenia wygłaszał lider Porozumienia, wicepremier i szef MRPiT Jarosław Gowin.
Anna Kornecka: „Zapłaciłam za krytykę Polskiego Ładu”
– Od 15 maja ciężko pracowaliśmy nad projektami i z początkiem lipca je złożyliśmy. One są gotowe, więc te zarzuty, że one nie zostały zrealizowane, są nieprawdziwe. Tempo było mordercze – mówiła Kornecka w „Gościu Wydarzeń” Polsat News, odnosząc się do argumentacji rządu.
Jak dodała, „rzecznik rządu próbuje zbudować narrację wokół jej dymisji”. – Próbuje się pokazać, że to nie przez moją krytykę Polskiego Ładu – dodała. Na pytanie, czy to właśnie za wspomnianą krytykę zapłaciła swoją głową, była wiceminister nie miała żadnych wątpliwości. – Premier nigdy nie zgłaszał zastrzeżeń do mojej pracy. Wręcz przeciwnie, podawano mnie jako przykład – argumentowała.
Kornecka powtórzyła również swoje krytyczne uwagi na temat Polskiego Ładu. – Jeśli ktoś, kto zarabia 5000 zł, a zyska z Polskiego Ładu 47 zł, to te pieniądze zostaną skonsumowane przez drożyznę. Musimy sobie zadać pytanie, czy korzyści z tego programu trafią z powrotem do portfeli Polaków – wskazywała.