MSWiA zorganizowało konferencję prasową, na której poinformowano o szczegółach polskiej listy sankcyjnej, która jest uzupełnieniem unijnej listy. Znalazło się na niej 50 podmiotów z Rosji i Białorusi – 15 osób i 35 firm. Mariusz Kamiński poinformował, że celem sankcji jest uderzenie w rosyjską gospodarkę i ograniczenie możliwości Rosji w wojnie na Ukrainie. Szef MSWiA nie wykluczył, że polska lista sankcyjna będzie w przyszłości rozszerzona.
Na liście znalazły się podmioty prowadzące realne interesy na terenie Polski. Lista obejmuje m.in. Gazprom czy ACRON PAO i rosyjskiego oligarchę Wiaczesława Mosze Kantora, który posiada około 20 proc. udziałów w Grupie Azoty. Polskimi sankcjami zostaną też objęte podmioty sprowadzające węgiel z Rosji i węgiel z Donbasu, czy firmy: Novatek Green Energy, OAO PhosAgro i BELOIL Polska.
Wojna na Ukrainie. Szczegóły polskiej listy sankcyjnej
Na polską listę sankcyjną zostały też wpisane znane firmy, które nie są kojarzone z rosyjskimi właścicielami jak GO Sport, czy Kaspersky Lab. Kolejną osobą na liście jest też rosyjski przedsiębiorca Oleg Deripaska. Kamiński tłumaczył, że jest kilka rodzajów sankcji, przede wszystkim zamrożenie aktywów finansowych i zasobów majątkowych, zakaz startu w zamówieniach publicznych, czy zakaz wjazdu na teren Polski dla oligarchów.
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji dodał, że wpisanie na listę sankcyjną podmiotów wnioskowały trzy służby specjalne: ABW, CBA i Służba Kontrwywiadu Wojskowego. Za złamanie sankcji lub próbę ich obchodzenia będzie grozić kara administracyjna w wysokości 20 milionów złotych. Będzie je nakładała Krajowa Administracja Skarbowa lub Urząd Zamówień Publicznych. Możliwa jest też odpowiedzialność karna, nie mniejsza niż trzy lata więzienia.
Czytaj też:
Sankcje omijają kochankę Władimira Putina. Wiadomo, dlaczego