Miłosz Kłeczek postanowił zapytać uczestników swojego niedzielnego programu na antenie TVP Info, czy film Agnieszki Holland „Zielona granica” to ich zdaniem „wstrętny paszkwil”. Poseł PSL Paweł Bejda przyznał, że nie wie, bo filmu nie widział. Prowadzący oczekiwał jednak odpowiedzi „tak” lub „nie”, co doprowadziło do ostrej wymiany zdań. Kłeczek nazwał posła PSL „chamem” i zagroził, że odbierze mu głos.
W rozmowie z Onetem Bejda opowiedział o kulisach wizyty w TVP. – Te pytania były idiotyczne, tylko i wyłącznie nacechowane mową nienawiści, a jednocześnie służące „jednej słusznej partii”. PiS bezwzględnie gra i wykorzystuje film Agnieszki Holland do swojej kampanii wyborczej, co też podkreśliłem w swojej wypowiedzi – zaznaczył polityk. – Chciałem pokazać prowadzącemu głupotę i tendencyjność zadawanych pytań. Na takie pytania nie ma dobrej odpowiedzi. Nie da się odpowiedzieć „tak” lub „nie” – wyjaśniał.
– Skoro facet głupio zaczyna gadać, to chciałem pokazać tę jego głupotę na bardzo konkretnym przykładzie, oczywiście nieosobistym – stwierdził polityk PSL, który w studiu prowokacyjnie zapytał Kłeczka, czy „przestał bić żonę”. To wyprowadziło pracownika TVP z równowagi, który w odwecie zapytał posła PSL, czy „bije swoje dzieci” i ostrzegał, żeby się „nie zagalopował drugi raz”.
Kłeczek nie podał ręki politykowi PSL
Jak się okazuje, wymiana zdań na antenie to nie był koniec. Kłeczek nie odpuścił nawet wtedy, gdy żegnał już gości po zakończeniu programu. – Prowadzący podał wszystkim rękę, ale do mnie podszedł i powiedział: „nie podam panu ręki, bo pan jest po prostu chamem”. Tak więc powtórzył swoje słowa – relacjonował Bejda. – Ja oczywiście pożegnałem się i podaliśmy sobie ręce ze wszystkim uczestnikami programu, ale z prowadzącym to się nie udało. Mimo że sam tę rękę chciałem mu podać – dodał.
– To jest jedna wielka panika, że ci ludzie stracą bardzo intratne posady. Są sowicie opłacani i chyba o to chodzi, że dochodzi do takich pożarów – ocenił poseł PSL. – Wcześniej często bywałem w TVP i takich sytuacji nie było. Tam zawsze padały tendencyjne pytania i były trudne rozmowy, ale przynajmniej jakoś dawali się wypowiedzieć i nie atakowali tak brutalnie opozycji. Chyba dostali małpiego rozumu – podsumował.
Czytaj też:
Kołodziejczak pierwszy raz gościem w TVP Info. „Dwóch na jednego, banda łysego”Czytaj też:
Seria wpadek w materiale TVP. Nawet Blanka była zaskoczona
