Szef Lehman Brothers nie czuje się winny

Szef Lehman Brothers nie czuje się winny

Dodano:   /  Zmieniono: 
Szef Lehman Brothers, Richard Fuld, obarcza winą za bankructwo swojego banku rząd i media, pisze „New York Times”. W poniedziałek kongresmani przesłuchali szefa upadłego giganta finansowego.
Richard Fuld zeznał przed Kongresem, że ponosi pełną odpowiedzialność za upadek banku, jednak uważa, że jego decyzje były „rozważne i odpowiednie", biorąc pod uwagę informacje, które wówczas posiadał.  

Takie stanowisko nie spodobało się członkom komisji Izby Reprezentantów ds. Nadzoru i Reformy Rządu, którzy zarzucili Fulda serią pytań dotyczących setek milionów dolarów, które zarobił w ciągu ostatnich ośmiu lat. Zarzucono mu również, że w swoich publicznych wystąpieniach zapewniał inwestorów o świetnej formie finansowej banku, który w rzeczywistości pogrążał się w kryzysie. Były prezes bronił się i przekonywał, że do 15 września czyli do czasu ogłoszenia bankructwa, Lehman był w przyzwoitej formie

Fuld podkreślał w swoich wypowiedziach silne przywiązanie do banku, w którym pracował przez 42 lata: „Budzę się co noc i zastanawiam się, jak inaczej mógłbym postąpić," powiedział. „To ból, który pozostanie ze mną do końca życia".
Demokrata Henry Waxman, który przewodził panelowi, zadawał serię pytań na temat niewyobrażalnie wysokiej pensji Fulda. Szef banku otrzymał w ciągu ostatnich 8 lat prawie 500 milionów dolarów pensji. Zapytany, dlaczego Lehman zaakceptował wypłatę w wysokości prawie 20 milionów dolarów dla dwóch odchodzących dyrektorów zaledwie tydzień przed ogłoszeniem bankructwa, Fuld uznał, że 2 miliony dolarów dla Andrew Mortona, były stosowne, biorąc pod uwagę jego wieloletnie oddanie dla firmy, a 16 milionów dla Benoit Savoreta były zgodne ze zobowiązaniami kontraktowymi.

Po pięciogodzinnym przesłuchaniu, zmęczony Fuld podszedł do Waxmana i powiedział, że ma nadzieję, że jego zeznania były pomocne. Potem opuścił budynek w otoczeniu policji, obrzucany wyzwiskami przez protestujących, którzy domagali się jego uwięzienia, dodaje dziennik.