Wyborcy oburzeni: setki ludzi zawróconych sprzed drzwi lokali wyborczych

Wyborcy oburzeni: setki ludzi zawróconych sprzed drzwi lokali wyborczych

Dodano:   /  Zmieniono: 
Wielu wyborców zostało pozbawionych możliwości zagłosowania, ponieważ punkty wyborcze nie były dostatecznie przygotowane.
Około 500 wyborców zostało zawróconych sprzed drzwi w okręgu wyborczym Nicka Clegg’a, a gdy duża liczba studentów i innych weszła do lokalu wyborczego w okręgu Ranmoor, musiała interweniować policja. Policjanci usunęli około 100 ludzi, którzy odmówili opuszczenia lokalu.
Kolejnym 200 wyborcom w Woodseats, 5 mil dalej, również powiedziano, że nie mogą oddać głosu. Tam także została wezwana policja, ponieważ około setka rozwścieczonych ludzi odmówiła opuszczenia biblioteki, tymczasowo przekształconej w lokal wyborczy.
W Brockley policja rozproszyła grupę liczącą około 300 wyborców, którym zabroniono oddania głosów.
 - Chciałbym przeprosić – mówił John Mothersole, odpowiedzialny za nadzór wyborów w Sheffield. – Spotkaliśmy się z bardzo trudną sytuacją, w której wielu ludzi zjawiło się na wyborach bez kart wyborczych.
Według studentów częścią problemu był fakt, że w jednym lokalu wyborczym zostało zarejestrowanych ponad 5000 studentów, traktowanych co gorsza niesprawiedliwie i kierowanych do osobnej, dłuższej kolejki.
Ludzie starsi i rodziny z dziećmi miały pierwszeństwo, jednak to oznaczało, że wielu studentom, którzy musieli czekać dłużej, nie udało się oddać głosu.
W lokalach wyborczych brakowało także personelu. Czasem, zamiast sześciu czy siedmiu wymaganych osób, były tylko trzy, co zdecydowanie utrudniało i opóźniało pracę.
- Ludzie mieli 15 godzin na to, żeby oddać głos. Wielu z nich zostawiło to jednak na ostatnią chwilę – podsumował Stephen Hughes, Dyrektor Generalny Rady Miejskiej Birmingham.

Tłumaczyła Katarzyna Stępień