Jamal Khashoggi regularnie pisze dla prestiżowego „Washington Post”. Pochodzący z Arabii Saudyjskiej dziennikarz jest znanym krytykiem księcia Mohammeda ibn Salmana. O tym, jak jego głos jest opiniotwórczy świadczy fakt, że na Twitterze obserwuje go 1,6 miliona użytkowników. Z informacji przekazanych przez tureckich urzędników i opublikowanych przez BBC wynika, że Khashoggi mógł przypłacić swoją działalność życiem.
Czekała 11 godzin
We wtorek publicysta poszedł do saudyjskiego konsulatu w Stambule. Chciał tam uzyskać dokument poświadczający, że rozwiódł się ze swoją żoną, by tym samym móc poślubić turecką narzeczoną, Hatice Cengiz. W rozmowie ze służbami Cengiz powiedziała, że czekała aż 11 godzin na zewnątrz konsulatu, ale jej narzeczony nie wyszedł. Wtedy zgłosiła sprawę policji.
Jeden z tureckich urzędników przyznał w rozmowie z BBC, że według wstępnego dochodzenia, Khashoggi został zamordowany na terenie konsulatu. Arabia Saudyjska odpiera te zarzuty. Mohammed bin Salman powiedział, że tureckie władze mogą przeszukać budynek, ponieważ Saudyjczycy „nie mają nic do ukrycia”. – Będziemy kontynuowali nasz dialog z rządem tureckim, aby sprawdzić, co się stało z Jamalem – dodał. Pod budynkiem konsulatu gromadzili się przyjaciele oraz czytelnicy publicysty, którzy domagali się uwolnienia Khashoggiego.
twitterCzytaj też:
Śmierć dziennikarza śledczego. Jest przełom w śledztwie?