Jak podaje agencja Andalu, cytując ministra Suleymana Soylu, w tureckich więzieniach jest około 1200 zagranicznych członków tzw. Państwa Islamskiego. Do tego Turcy twierdzą, że w trakcie operacji w północnej Syrii zatrzymali jeszcze 300 osób, w tym członków rodzin bojowników Daesh. Mają tu na myśli jednak głównie członków Partii Pracujących Kurdystanu, separatystów Kurdyjskich uznawanych przez Turcję za terrorystów.
Szef MSW Turcji w poniedziałek 4 listopada zapowiedział, że jego kraj planuje rozwiązać problem, odsyłając dżihadystów do krajów ich pochodzenia. Soylu podkreślił przy tym, że kraje, które pozbawiają członków Daesh obywatelstwa i sprzeciwiają się ich repatriacji, tworzą nowe problemy w prawie międzynarodowym. Zaznaczył, że Ankara prowadzi działania zmierzające do rozwiązania tej kwestii.
Rzecznik tureckiego MSZ zapowiedział, że rząd jest gotowy „do współpracy z krajami pochodzenia terrorystów i organizacjami międzynarodowymi w celu rehabilitacji małżonków oraz dzieci, które nie były zaangażowane w przestępstwa popełnione przez zagranicznych terrorystów związanych z Daesh”.
Czytaj też:
Twórca ISIS, najbardziej poszukiwany terrorysta na świecie. Kim był Abu Bakr al-Baghdadi?
