Do ataku doszło w lipcu 2016 roku w ośrodku dla niepełnosprawnych Tsukui Yamayuri Garden w miejscowości Sagamihara, 50 kilometrów na zachód od Tokio. Satoshi Uematsu w ciągu 40 minut zabił 19 podopiecznych ośrodka i zranił 24 innych oraz dwóch opiekunów. Następnie oddał się w ręce policji. W chwili zatrzymania posiadał on przy sobie kilka rodzajów noży, które były pokryte krwią.
Podczas śledztwa i procesu oskarżony wielokrotnie tłumaczył, że nie żałuje tego co zrobił, bo „próbował uratować społeczeństwo od ludzi, którzy są ciężarem”. Twierdził, że osoby niepełnosprawne, które nie są w stanie poprawnie się komunikować nie maja praw człowieka.
Obrona Japończyka usiłowała przekonać sąd, że 30-letni mężczyzna w chwili popełnienia zbrodni był niepoczytalny z powodu nadużywania marihuany, którą stwierdzono w jego krwi. Prokuratorzy twierdzili jednak, że Uematsu był poczytalny, a jego szał był „nieludzki” i nie pozostawia „miejsca na złagodzenie kary”.
Sąd uznał, że Uematsu był poczytalny i skazał go na karę śmierci. Jeszcze przed wydaniem wyroku mężczyzna zapowiedział, że nie planuje się od niego odwoływać niezależnie jaki by był. Wyrok zostanie wykonany przez powieszenie.
Czytaj też:
Trump chce szczepionkę tylko dla Amerykanów. Jest odpowiedź niemieckiego miliardera
