Liban. Rząd podał się do dymisji po wybuchu w porcie w Bejrucie

Liban. Rząd podał się do dymisji po wybuchu w porcie w Bejrucie

Antyrządowy protest w Bejrucie
Antyrządowy protest w Bejrucie Źródło: Newspix.pl / ABACA
Premier Libanu Hassan Diab poinformował o dymisji swojego rządu. Decyzja ma związek z potężnym wybuchem, do którego doszło w ubiegłym tygodniu w Bejrucie. Od tamtego zdarzenia kraj pogrążył się w protestach przeciwko skorumpowanej władzy.

W sobotę 8 i niedzielę 9 sierpnia w Bejrucie trwały wielotysięczne protesty ludności. Demonstranci wyszli na ulice, by wyrazić swój gniew z powodu pogarszającej się sytuacji ekonomicznej, ogarniającej kraj korupcji oraz braku przekonujących wyjaśnień dotyczących wybuchu w Bejrucie, który doprowadził do kolosalnych zniszczeń i ogromnych strat, a także pozbawił życia ponad 150 osób, raniąc około 6 tys.

W poniedziałek 10 sierpnia, blisko tydzień po wybuchu w porcie w Bejrucie, rząd Libanu ogłosił swoją rezygnację. Minister zdrowia Hamad Hassan podkreślał, że jest to wyraz „odpowiedzialności”, a nie ucieczki od niej. Jeszcze przed oficjalnym rozwiązaniem rządu o dymisji podawali się na własną rękę poszczególni ministrowie.

Rezygnacja rządu Libanu została przekazana na ręce prezydenta Michela Aouna. Do czasu wybrania nowej władzy wykonawczej, krajem w okrojonym trybie zarządzać będą dotychczasowi ministrowie. Nie będą jednak mieli prawa do podejmowania istotnych decyzji. Sformułowanie nowego rządu może przeciągnąć się nawet do kilku miesięcy. Opisujący tę kwestię Bloomberg podkreślał, że już przed wybuchem rządzący Libanem mieli problem z zapewnieniem w kraju stałej elektryczności czy systematycznego odbioru śmieci. Sytuację w kraju określono jako najgorszą od wojny domowej, zakończonej w 1990 roku.

Bejrut. Eksplozja w porcie

Do eksplozji doszło we wtorek 4 sierpnia w porcie w Bejrucie, w magazynach, gdzie przechowywano materiały wybuchowe. Najprawdopodobniej wywołał ją pożar, który wystąpił w okolicy. Tego dnia po godz. 21 czasu polskiego minister zdrowia Libanu Hamad Hassan przekazał, że w wyniku eksplozji zginęło co najmniej 50 osób, a blisko 2750 jest rannych. W środę rano bilans ofiar wzrósł – agencja Reutera donosiła o blisko 4 tys. rannych i co najmniej 78 ofiarach śmiertelnych. Po przeszukaniu zgliszcz i gruzowisk liczbę ofiar śmiertelnych ustalono na 158, a rannych ponad 6 tys.

Wybuch w Bejrucie. Prezydent o przyczynie

Prezydent Michel Aoun poinformował, że eksplodowało 2750 ton azotanu amonu (saletry amonowej), używanego m.in. do produkcji nawozów, ale też ładunków wybuchowych. Niebezpieczny związek chemiczny miał być przechowywany w porcie w Bejrucie bez odpowiedniego zabezpieczenia przez około sześć lat. Głowa państwa określiła takie działania jako „nieakceptowalne”.

Czytaj też:
Polka walcząca ze skutkami eksplozji w Bejrucie: „Miasto straciło 500 szpitalnych łóżek. Wielkiej nadziei, że spod gruzów będą wydobywani żywi, nie ma”
Czytaj też:
Polscy strażacy pomagają w Bejrucie. Są zdjęcia z ich działań. „Już po odprawie”
Czytaj też:
Wybuch przerwał sesję ślubną. Do sieci trafiło dramatyczne nagranie

Źródło: Bloomberg