Irmgard F. podczas II wojny światowej pracowała jako sekretarka komendanta SS w obozie koncentracyjnym Stutthof utworzonym na anektowanych terenach Wolnego Miasta Gdańska. Śledczy oskarżyli ją ostatnio o pomoc w masowym morderstwie – podaje BBC, a 95-letnia dzisiaj kobieta miała mieć współudział w ponad 10 tys. zabójstw.
Co ciekawe, podobnie jak w głośnym przypadku Brunona D., również tutaj sprawę będzie rozpatrywał sąd dla nieletnich. Wszystko przez to, że Irmgard F. w chwili popełnienia zarzucanych jej czynów miała mniej niż 21 lat, przez co w świetle niemieckiego prawa nie mogła odpowiadać jako osoba dorosła.
Irmgard F. nie wiedziała o komorach gazowych?
Sama zainteresowana podczas przesłuchań stwierdzała, że nie wiedziała o tym, że na terenie obozu więźniowie są zabijani w komorach gazowych. Co innego twierdzą jednak prokuratorzy, którzy posiłkują się lekturą akt oraz rozmowami z ocalałymi mieszkającymi obecnie w Izraelu.
Ze zgromadzonych materiałów wynika, że 95-latka miała pomagać decydentom kierującym obozem w „systematycznym zabijaniu żydowskich więźniów, polskich partyzantów i radzieckich jeńców wojennych, pełniąc funkcję stenografa i sekretarza komendanta obozu”.
Nie wiadomo jednak czy kobieta, która obecnie mieszka w domu opieki w Pinneberg nieopodal Hamburga, stanie przed sądem. Rola 95-latki w masowym ludobójstwie przeprowadzanym w Stutthof wciąż jest badana. Według historyków przez ponad pięć lat działania obozu zginęło tam 65 tys. więźniów.
Sprawa Brunona D.
Przypomnijmy, w lipcu 2020 roku Bruno D. został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Mężczyzna miał 17 lat, kiedy rozpoczął służbę w obozie koncentracyjnym Stutthof pod Gdańskiem. Powiedział, że wstąpił do SS, paramilitarnego skrzydła partii nazistowskiej Adolfa Hitlera, ponieważ miał słabe serce i był zdolny tylko do „służby garnizonowej”.
Czytaj też:
92-letni strażnik obozu koncentracyjnego trafi przed sąd. Twierdzi, że nie był zwolennikiem nazistów